reklama

Październikowe skarby :)

pict12911vw.png

a to w sukni od taty
pict13076wi.png

takie kwiatki dostała wczoraj od taty
pict13219mf.png

suknia
 
reklama
JAK OBIECAŁAM ,  TO OBIECAŁAM  ;)  CAŁA STRONA TO MOJE POSTY  ;D
MONIAA  - ROWEREK PRZYJDZIE DO MNIE W PRZYSZŁYM TYGODNIU TO CI NAPISZĘ CZY RZECZYWIŚCIE JEST TAKI JAK NA ZDJĘCIU - WIDZIAŁAŚ ,ŻE WYSYŁAJĄ RÓWNIEŻ DALEJ WIĘC NIE BĘDZIESZ MIAŁA PROBLEMU Z ZAMÓWIENIEM - JA ZA WSZYSTKO ZAPŁACĘ 169 ZŁ.
A TAK W OGÓLE TO JAK TY SIĘ ZNALAZŁAŚ W BRUKSELI ?
NAPISZCIE COŚ WIĘCEJ O SOBIE ! CO ROBIŁYŚCIE I ROBICIE W ŻYCIU , JAK POZNAŁYŚCIE SWOICH MĘŻÓW ITP
MY Z MOIM MĘŻEM POZNALIŚMY SIĘ NA PRZYKŁAD W WIĘZIENIU NA BIAŁOŁĘCE ......
HIHI FAJNIE CO , ALE NIE NIE NIE  - NIE JAKO PENSJONARIUSZE  :D AKURAT JEGO GRUPA I MOJA W TYM SAMYM CZASIE BYŁA TAM  NA ĆWICZENIACH Z UCZELNI.
O NIUŚKA SIĘ OBUDZIŁA ! ZMYKAM !
 
No tak..
Ja nie jestem jeszcze mężatką :D jestem jeszcze sobie panienką:D :D
Robert jest starszy ode mnie o 12 lat :) ale to tak na marginesie..
Mój Robert pracuje tutaj już od 11 lat poznaliśmy się 6 lat temu i tak jakoś sie złożyło że postanowiłam przyjechać do niego najpierw tak na próbę a 2,5 roku temu już na stałe :D. Męczyła nas ta rozłąka.. a poza tym przez internet i przez telefon dziecka nie da się spłodzić. A Robert chciał już mieć dziecko ja z resztą też dlatego poczekał aż skończe szkołe i przyjadę tutaj chciałam studiować w Polsce ale się potoczyło iż uczę się tutaj.
Mamy swój serwis naprawiamy telefony GSM no i ja właśnie robię to w domciu ściągam simlocki :D a do tego uczę się zaocznie studiuje informatykę.Robert zajmuje sie małą jak ja się uczę z racji że rodzinka daleko dajemy sobie radę sami i jestesmy z siebie duuumni! :D
No Nikola super wygląda w tej sukienusi! Brawo dla taty !
 
Czołem babki!
W pracy nie mam tak tragicznie, mysle ze jak wszedzie. czasem czlowiek zaczyna za duzo mysle i sie rozczulac nad soba i w efekcie dziecko ma sie z czego cieszyc jak matka placze. :laugh:
Poza tym troche moj Wojtek ma duzo roboty i wraca pozno do domu i jest zmeczony i sie wkurzam bo w sumie widze po nim i rozumiem ze jest ale do cholery ja tez w pracy nie leze i do wieczora Misiek tez potrafi dac w kosc od czasu do czasu..
Ale to wiecie.. przejdzie mi. W sumie juz przeszlo, ale mozna kociokwiku dostac rano sie spiesze do pracy w pracy sie spiesze zeby wszystko zrobic i do domu o czasie wyjsc i wtedy sie spiesze zeby wrocic normalnie i nianke o czasie do domu puscic a w domu Misio za mama steskniony nic nie daje zrobic.. zwariowac mozna mowie Wam, ale jeaszcze tylko ten tydzien i mezulek bedzie wspolpracowal i znowu bedzie super i wszystko wroci do normy!! ;D ;D ;D ;D ;D
Madzia! suknia piekna i dziewczynka cudna. Jestem pelna podziwu dla tatusia ze znalazl, znal rozmiar i zakupil. U nas nawet zabawki ja kupuje (DLA CHŁOPAKA!!!)
No i znowu z serca spadlo troche
Pozdrawiam
Do zobaczenia pozniej

Acha! A mezusia poznalam na korytarzu w akademiku. Jestesmy 6 lat po slubie a Misio to na razie nasze jedyne bejbi
 
OK. To teraz moja kolej

Po pierwsze Rondzia jak czytam twój post to opisujesz dokładnie mój dzień :) rano cicho wstaje żeby Matiego nie obudzić jak jest Marcin i zasuwam do pracy. Jak Marcin ma ranną zmianę to wstaję o 6 i zasuwam przed pracą do mamy - odległośc niewielka 15 minut piechotą albo 2 przystanki autobusem ale żeby ubrać, nakarmic małego i siebie przygotowac to godzina za mało. W pracy zasuwam jak automacik - jestem kierownikiem ds. importu - mały dział tylko 4 osoby ale roboty po uszy. O 16 wychodze i albo do domku albo po małego do babci - w efekcie po spacerku jestem z małym o 17.30 w domku :( I właściwie już nic mi się nie chce a jeszcze musze pomyśleć o obiedzie dla nas i małego ewentualnych zakupach no i oczywiście spędzić trochę czasu z Matim bo jak inaczej.

Marcin mi pomaga jak umie i na ile mu starcza czasu więc na niego nie narzekam - i za małego dał by się pociąć - choćby teraz zamiast ja na opiece z chorym dzieckiem to on został w domku

A tak wogóle to po ślubie jesteśmy 2 lata i mamy po 28 lat poznaliśmy się 5 lat temu po pijaku na imprezie odprowadzałam Marcina do domu bo mieszkał 3 dni na moim osiedlu i po piwku nie wiedział gdzie jest:) Do teraz mi wypomina że na trzeźwo by mnie nie chciał :):):):)

Pozdrawiam
 
hehe Siaba ...fajnego masz męża;).
No ja siedze w domu ..... moja praca to necik...i allegro.
Z moim Pawłem poznałam się przez radomski czat.I tak jesteśmy ze sobą jak widać na suwaczku.
To tyle narazie..pa pa.
Acha dzisiaj jest piękna pogoda więc jak Damian wstanie to idziemy na spacerek.
 
JA TYLKO NA CHWILĘ - BO ZARAZ JEDZIEMY DO MIASTA- DO BABCI.
SIABA - ALE SIĘ UŚMIAŁAM Z TEGO "PO PIJAKU" - SUPER !
CO DO ROBERTA TO ON JEST CWAŃSZY JAK ŁADNIEJSZY - PANIE W SKLEPIE , W KTÓRYM KUPIŁ SUKIENKĘ ZNAJĄ NIKOLĘ BO CZĘSTO JĄ TAM UBIERAMY , I TO ONE DAŁY MU DOBRY ROZMIAR  :D  :D , ALE WYSZUKAŁ JĄ SAM !
NIE WIEM O KTÓREJ WRÓCĘ  WIĘC PA PA
 
Basia, teraz to juz bajka. Jeszcze lepsza jazda była jak Michaś chodził do żłobka. Jeszcze do pracy musialam jechac tak zeby w korkach nie stac bo maly sie darl jak sie zatrzymywalam. Wiec kombinowalam przez pol miasta albo dokola prawie. Podobnie w drodze powrotnej. Ponadto paniom sie generalnie nic nie chcialo a juz na pewno nosic go na rekach bo "ta co sie nim zajmuje to ja plecy bola". Dodam ze jeden byl taki maly, reszta dzieci chodzace a pań 5 sztuk.
Wiec generalnie albo byl chory albo one tak uwazaly. Wiec w pracy mialam stresa co tam zastane. A nie uwierzycie ale moje 7miesieczne dziecko bylo na mnie obrazone jak po niego przypedzalam. Wiec choroby i na koniec szpital ktory przyspieszyl nasza decyzje i jest nianka.
A obiady rzeczywiscie jemy kolo 19:30 jak sie Wojtkowi uda wrocic z pracy o 19. Misio jest tak steskniony ze do 19 jest do mnie przylepiony.
Wiec ostatnio "uwielbiamy" warzywa na patelnie ;D ;D ;D ;D ;D
Dobra spadam, bo teraz musze sie spieszyc do domu zeby babcia Jasia mogla is cdo domu.. Wariacja!!!
pozdrowionka
 
reklama
No nieźle ale macie zawrót głowy!!!!
Ech o żłobkach też nic dobrego nie słyszałam.. no ale do przedszkola trzeba malucha puścić.. . Ogólnie gdybym pracowała poza domem to też bym się zdecydowała na niańke. ALe z racji że nas tyyyyyyyyyyyyyle razy okradano i niestety ale nie ufamy polakom (mamy 5-cioro znajomych którym tylko ufamy) to babcia by mogła się tylko mała zająć.
Ech, niestety będąc tutaj bardzo staliśmy się czujni zanim przyjechałam do Roberta to okradziono go 3 razy z ciężko zarobionych pieniędzy i jeszcze grożono mu że go zabiją. A jak przyjechałam to kilka dni później okradli nas ze sprzętów, komputera który jest głównym źródłem naszej pracy, boksów i innych takich.
Od tamtej pory żaden polak (poza tą 5) nie wie gdzie mieszkamy, nawet w miejscu publicznym jeśli są gdzieś polacy nie rozmawiamy po polsku... :(
To jest przykre, ale oni uważają że skoro mój Robert pracuje cały dzień za biurkiem to nic nie robi, a oni biedni na budowie mają dużo pracy... . Poprostu to jest zazdrość bo gdzie tutaj się nie pójdzie to zobaczy się polaka z piwem. Oczywiście nie mówię o każdych tylko o tym marginesie co niestety głównie tu przyjeżdża i niszczy nam reputację.
A co do obiadków to my jemy o 18 nazywam to obiado-kolacja. Robert kończy o 17:30 .. 30 minut zajmuje mu dojazd przez korek bo na pieszo to jakieś 20 minut spacerku no ale z niego jest leń ;D.


O kurcze ale się rozpisałam! 8)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry