reklama

Październikowe skarby :)

reklama
Witam,

Moja opowiesc o nas jest wlasciwie dopiero zaczeta. Z Rafalam znamy sie od 4 lat, a Sonia jest wynikiem naszej porzegnalnej przyjemnosci, mielismy sie rozstac, a zaszlam w ciaze.
Zylismy sobie razem w mieszkaniu moich rodzicow, narastaly rzeczy, ktore wczesniej nie dostrzegalismy, pozniej do tego przyjechala moja mama i zostala.
Bylo coraz gorzej. Rafal zalapal prace w kasynie i praktycznie go nie ma, a jak jest to spi. Przeprowadzil sie wiec spowrotem do siebie i kazde z nas mieszka u "mamusi", a kazda mamusia jak to mamusia nadaje.
Obecnie szukam mieszkania i pracy. Planuje raczej mieszkac sama, ostro tydzien temu poklocilismy sie z Rafelem. Moze nie tyle poklocili, co zrozumieli, ze strasznie sie nam razem tak zyje. Robimy sobie przerwe. Oczywisci jak tylko bedzie mogl, to przyjedzie do Soni, nasze stosunki mam nadzieje, ze nie zaszkodza jego wizytom.
Planujemy rozlake, tj. zadnych wypadow wspolnych, spedzania razem czasu. Cos jak separacja. Chcemy poukladac sobie zycie, on znalezc lepsza prace na dzien, ja stanac na nogi ze studiami i praca. A czas pokarze.
Nie myslimy narazie o rozstaniu zupelnym, chcemy tworzyc rodzine, ale chyba troche nie odpowiedni terazna to moment.
Tak wiec spedzam z Sonia cale dnie sama, bo moja mama jest z chora babcia. Wieczorami pracuje na kompie i ucze sie, a weekedny Sonia spedza z moja mama.
Czas pokarze co dalej, moze bedziemy jak Wy tworzyc wspaniale rodziny...

Pozdrawiam,
 
Czytam wasze posty i proszę jaki wniosek znamy się pół roku a tak na prawdę niewiel o sobie wiemy prawda? Jak gadamy o maluchach to wszytsko jest takie super i fantastyczne a tak serio to każda z nas ma jakieś "zaplecze" które nie jest w cale takie "bajkowe"

Sandra podziwiam cię za decyzję chocby czasowego rozstania - je nie wyobrażam sobie być samemu z małym - dla mnie rodzina zawsze była najwazniejsza i zawsze marzyłam o takiej rodzinie z "prawdziwego zdarzenia" napisze dlaczego choć tak na prawde nie lubię o tym rozmawiać - a mianowicie moi rodzice nie tworzą udanego związku - mama jest świetna i zawsze była dla mnie i dla mojego brata i ojcem i mamą a tata lubił sobie wypić i choć nigdy nie było w domu awantur czy kłótni to to jego picie zawsze nad nami wisiało.

Postanowiłam sobie że zwiążę się dopiero z mężczyzną jak będę miało 100% pewnosć że nie będę miec powtórki z domu - przez cały nasz związek wystawiałam Marcina na różne "próby" testując jak zachowa się w danej sytuacji - próby przeszedł mniej lub bardziej pomyślnie a ja doszłam do wniosku że ideału i tak nie znajdę bo ideałów nie ma :)

Choć czasem walczymy ze sobą, kłócimy sie itd. to generalnie jestem zadowolona / szczęśłiwa z wyboru któy zrobiłam i że Matiego mam właśnie z nim.

Ojojoj ale przynudzam :) zebrało mi sie na refleksje - ale do czego zmierzam - Sandros podziwiam za decyzję i życzę żeby Ci się poukładało jak bys chciała i żeby Sonii było jak najlepiej.

Pozdrawiam
 
A tak już z innej beczki a propo chodzenia Nikolki to Mati chodzi już całą parą, dzisiaj przyjechała do niego babcia i sam poszed żeby się do nei przytulił a babci się łezka zakręciłą bo jak był u niej w piątek do dopiero po jednym kroczku robił.

Papa
 
Czesc Wam, przeczytalam wlasnie zaleglosci z popoludnia i chcialabym Was serdecznie przeprosic, a zwlaszcza Sandre.
Zawracam Wam glowe swoimi glupimi problemami a tak naprawdeto nie musze podejmowac TAAAKICH decyzji jak Sandra np. Mam nadzieje ze przy Twoim kalibrze wyborow i decyzji teraz jak czytalas moje wypocinki to sie chociaz usmiechnelas albo przestalas myslec o swoich dolkach. Nie martw sie, wszystko bedzie ok. Sonia teraz jest najwazniejsza a Twoja intuicja nie pozwoli na poejmowanie decyzji zlych dla Was obu. Ktos tam na gorze dobrze pouklada i ta ukladanke. Nie ma tego zlego...
My znamy sie 10 lat i w przyszlym tygodniu minie wlasnie 10 lat jak sie znamy (ciekawe czy dziad bedzie pamietal - nie sadze swoja droga) a za tydzien 10 lat jak jestesmy razem. Mielismy tez po drodze walki z rodzinami bardziej albo mniej udane ale 6 lat temu wzielismy slub. W miedzyczasie Wojtek pracowal 2,5 roku w Warszawie i bylismy oddzielnie. Bywalo ciezko zwlaszcza ze zapragnelismy dziecka i w weekendy trudno jest trafic a po drodze pojawialy sie tez inne problemy zdrowotne. W koncu sie udalo i jak prawie cala reszta z Was zaszlam w ciaze na przelomie stycznia i lutego. Prawie do polowy wrzesnia Wojtek byl jeszcze w Warszawie a ja duzo musialam lezec w ciazy wiec praktycznie od poczatku maja do tej polowy wrzesnia mieszkalam sama. Jak musialam lezec to przyjezdzala mam i mieszkala ze mna. Ale coz bylo warto. Od tamtego czasu jestesmy caly czas razem. Problemy mamy codzienne mniejsze lub wieksze, tak samo sprzeczki ale generalnie chyba nie powinnam narzekac wiecej ( to znaczy mniej tez nie  ;) ;) ;) ;)) Wojtek jest w Misia zapatrzony na maksa a ja uwazam ze jest super ojcem i calkiem niezlym mezem, tylko mu nie mowcie!!
Nie mozna chlopa rozpuscic
Monia, co do okradania to jak kupilismy mieszkanie i mieszkalam tu sama to wyobraz sobie obrobili nam w ciagu miesiaca dwa razy mieszkanie i  miedzy tymi wlamaniami wszystkie cztery kola z samochodu (polrocznego z reszta). Za pierwszym razem poczestowali sie drobiazgami a za drugim pewnie koles przyprowadzil kumpli.. Myslalam ze sie zalame. po kolach se myslalam nie to niemozliwe zeby ludziom dwa razy kradziez sie zdarzyla i to w ciagu 3 tygodni i za 5 dni mialam drugie wlamanie do mieszkania. Nikomu nie zycze..
Spijcie mamy dobrze i zyczenie na ktore na pewno wszystkie czekacie:
NIECH WASZE DZIECI SPIA JAK ANIOLKI CAAAAALA NOC
pozdrufka  ;D
 
Witam,

Przepraszam Monia, przez te opowiastki zapomnialam pogratulowac Nicole. Napewno roczek bedzie wszystkich zadziwaiac chodzeniem ;)

Magda, imprezka byla pewnie super, Nikola slicznie wyglada w sukieneczce od tatusia, wozek tez swietny, tez szukam jakiegos dla Soni, ale jestem bardzo wybredna.

A ja nie mam dola. Jeszcze niedawno, tak 3 miesiace temu, to marzyl mi sie wehikol i zmiana tego wszystkiego. Ale juz nie, mimo problemow, mam przekochana coreczke, dalej studiuje i dalej dostaje najlepsze zlecenia.
Wierze, ze w przyszlosci uda nam sie stworzyc rodzine. Rafal ma braki w wychowaniu, ale ma wspanialy charakter i za to go pokochalam, a nie za to, ze potrafi gotowac, czy sprzatac, tego mozna nauczyc zawsze. Narazie jednak zaduzo w nas gniewu.
Od razu powinnismy mieszkac tylko w dwojke, a pewnie by mam sie ulozylo, teraz musimy odczekac.
Mam wspanialych przyjaciol, ostatnio poznalam inne matki, na uczelni wszystko pozaliczane... Chyba wychodze na prosta.

Sonia cos ma nosek pelny, mam nadzieje, ze do soboty wyzdrowieje, zwielam ja do siebie... Chyba spadne pare razy z lozka. Mam lozko szerokie na 1,5 m, a i tak potrafi mnie zrzucic ::)

Pozdrawiam,
 
I tak trzymac!! Zycze Wam duzo szczescia i spelnienia marzen!
Do kogo swiat nalezy jak nie pardziernikowych mam i ich pociech!
no do kogo moze nalezec??
Fajnie nam razem nie?


AAAAAAAA co do chodzenia, to naszemu paciorkowi sie nie chce! Z reszta siedziec mu sie chcialo jak mial dopiero ponad 9 miesiecy...
Pozdrawiam
Moniska
 
Sonia wiele potrafi, chodzic, wchodzic na zjezdalnie, wspinac sie, ale do gadania za to jest ostania. Rozumie wiekszosc, ale powiedziec cos konkretnego... Wydaje za to niesamowite dzwieki. Dzis na placu zabaw, zakazdym razem na szczycie zjezdalni wolala i jak ludzie patrzeli, to siadala i zjezdala. Albo jak ktos jej cos da, to nie powie, tylko zamruczy intonujac DZIEKUJE, czasem jej wyjdzie JE.
Niestety z MAMA juz jej przeszlo, gada tylko BABA i to non-stop.
Z drugiej strony, to moze i dobrze, bo pamietam jak to bylo z Amadeo, jak zaczal gadac, tak nie mozna go uciszyc, czlowiek czasem modli sie by sknczyl :)

Dobra, pazdziernikowe skarby, praca wyslana, ide spac, jak tylko znajde miejsce na lozku ;)

 
heh.........ale zaległości...
Powiem Wam ,że jak czytałam Wasze posty to zakręciła mi się łezka w oku.Co tu dużo mówić trzeba mieć tylko nadzieję że wszystko będzie w porządku.Że życie każdej z nas jakos się potoczy tak byśmy były z niego zadowolone.Nadzieja umiera ostatnia.
Każda z nas ma coś na sercu ciężkiego .Ale na szczęście mamy te nasz skarby!!!
Co mi więcej napisać pozostaje........



Moniaa super że Nicola zaczyna wędrować.

 
reklama
Kurdeeeeeee
nie uwierzycie co mój mądry synek właśnie zrobił.......
Siedział sobie sam z zabawkami w pokoju...jakoś cicho się zrobiło więc poszłam sprawdzic co robi.......
A on sciągnął sobie świeczkę , zeskrobał sobie i ją zjadł.Buzia cała umorusana....jak mnie zobaczył to wypuścił ta świeczkę z rąk jakby go poparzyło....Mam nadzieję ,że mu nie zaszkodzi :/
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry