reklama

Październikowe skarby :)

Witam,

Widac, to chlopaki maja zapal do ksiazeczek, pamietam, ze moj siostrzeniec to sam przychodzil z ksiazeczka by mu opowiadac i martwilam sie czy Sonia tez juz nie powinna, czy nie jest zbyt "rozbiegana". Widze jednak, ze to normalne. Pocieszylam sie. Pewnie przyjdzie nam jeszcze czytac godzinami ;)

SIABA ciesze sie, ze Mati zdrowieje. A w takim szaliku i czapce to juz nic go nie dopadnie :)

Co do Teletubisiow, to moja interesuje tylko sloneczko jak wydaje dzwieki. Ale zauwazylam, ze stara sie komunikowac z dziecmi. Gestykuluje, cos mowi po swojemu, daje zabawki lub pokazuje, ze chce zabawke od kolezanki, kolegi... Staje sie bardzo towarzyska. A jak jestesmy na dworze, to najlepiej jakby mnie nie bylo. Co do niej podchodze, to mnie odtraca, a za innymi to biega...

Pozdrawiam
 
reklama
SANDRA , ZAZDROSZCZĘ CI PLACU ZABAW POD DOMEM ,
MY MIESZKAMY ZA MIASTEM I NIKOLA , NIE KORZYSTA Z DOBRODZIEJSTW KOLEŻEŃSTWA TAK CZĘSTO JAK SONIA , CZEGO EFEKTEM JEST ZABIERANIE ZABAWEK DZIECIOM . DOCHODZI DO TEGO JESZCZE BRAK KONTAKTU Z RÓWIEŚNIKAMI , NASI ZNAJOMI MAJĄ WIĘKSZE DZIECI , KTÓRE NA WSZYSTKO JEJ POZWALAJĄ.

ZAPOWIADA SIĘ PARĘ CIEPŁYCH DNI , A W SKLEPIE INTERNETOWYM , W KTÓRYM ZAMÓWIŁAM ROWEREK MAJĄ OPÓŹNIENIE I DOSTAWĘ BĘDZIEMY MIELI DOPIERO W LISTOPADZIE >:( >:( >:(
 
A to dziady jedne....z tego sklepu.W listopadzie mogą być już brzydkie pogody....więc z wyjście na rowerek może być problemem.....Ale pewnie co ich to obchodzi.
 
Witam,

Zgadzam sie z Ania, okropni. Zycze jednak slonca w listopadzie. A znajac nasza pogode wszystko jest mozliwe, napewno jeszcze pojezdzi ;)

No, my mieszkamy w bloku, mamy podworko, ale dzieci tu sa nieciekawe. Rzucaja sie kamieniami, pluja na siebie, klna... Chodze wiec do parku, gdzie przychodzi pare maluszkow. Juz nawet ma ulubionego kolege Lukasza. Chodza za soba, wymieniaja sie zabawkami, Lukasz daje Soni listki, Sonia Lukaszowi kasztany. Sonia bawi sie zamkiem z kurtki od Lukasza, a on "szmycza". Fajnie wygladaja. Mama Lukasza to mila kobieta, wiec ja mam tez z kim porozmawiac.

Pozdrawiam,
 
Damian tez ma już swoje towarzystwo.Mam sąsiadke która ma chłopczyka 2 latka i Zuzię 10mc,Super razem się bawią.Poza tym często jeździmy do znaomych którzy mają dzieci mniej wiecej w Damiana wieku.Nich się młody uczy że trzeba się dzielić i ogólnie życia miedzy dzieciakmi.Bardzo się cieszę ,że jest kilka takich znajomych.Bo i ja mogę powymieniać się doświadczeniami.
Pozdrawiam
 
Witam

na wstępie dziewczynki jestem pełna podziwu dla tych z was któe siedzą w domku z dziećmi i nie chodzą do pracy - Jeshu jestem tak zmęczona jak po maratonie - normalnie to w 4 godziny po południu jestem w stanie więcej zrobić niż teraz przez cały dzień :) Młody marudny bo zęby go męcżą w ciagu tygodnia wyszły mu dwa i dalej szoruje paluchami w buzi więc to pewnie nie koniec.

Byłam u lekarza i jest nieźle brzydki zapaszek to reakcja organizmu na antybiotyk nic groźnego mały ma dostawać Lacidofil i jeść jogurty a będzie dobrze.

Co do ksiażeczek to Mati tak samo reaguje jak Sonia ma je gdzieć :)

Plac zabaw natomiast my mamy świetny co prawda nie pod blokiem ale kawałek spacerkirm nad samą Wartą - jest cześć dla starszaków taki "małpi gaj" i częśc ogrodzona dla maluszków zamykana na noc - niestety nie znamy tam dzieci bo babcia chodzi z Matim na plac koło siebie a my tylko w weekendy :(

A propo relacji z dziećmi to powiem wam że Mati robi się okropny - ponieważ jest wychowywany z Julką u babaci a ona jest starsza o 7 miesięcy cały czas była silniejsza i bardziej sprawna ale teraz młody już sobie nie da zabierać zabawek do tego stopnia że ostatnio Julkę ugryzł - oczywiście babcai zareagowała odpowiednio skarciła go i schowała zabawkę całkiem ale sam fakt, że na to wpadł !

Pozdrawiam

 
No właśnie....zęby ....ja nie wiem czy u nas trzonowe nie będą szły...ehhh idzie dolna 2 dwójka no i palce też w buzi sa cały czas.A co do siedzenia z dzieckiem cały dzień(bez pracy} to naprawde jest CIĘŻKA PRACA.czasem mówię tak swojemu Pawłowi żebyśmy się zamienili.....jak przyjdzie i mówi że jest zmęczony hehe.Ale on doskonale wie że my mamy czasem mamy przerąbane:)
Pozdrawiam
 
Witam,

Ciezka praca... No sielanka to nie jest i jak ktos mi mowi, ze chcetnie by sie ze mna zaminil - siedziec w domu, a ja do pracy - to sie tylko smieje.

Zeby. Soni cos stanely. Slini sie tylko okropnie i pakuje wszystko do buzi, ale nic po zatym, wiec szybko nie wyjda. Objawia sie to u niej wyjatkowa marudnoscia i upierdliwoscia, a jest przekochana. U nas dalej 6 zebolkow.

Pozdrawiam,
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry