Paula urodzila sie na poczatku pazdziernika i od skonczenia 2 tyg. byla codziennie na spacerze.
Nawet zima spala na powietrzu 3 godz- jesli byl duzy mroz (ponizej -10st) lub silny wiatr, wtedy spala w domu przy szeroko otwartym oknie a jesli tylko padalo to na dworze pod daszkiem. Byla mala, wiec lezala w gondoli+ nosidelko, przykryta dodatkowo kocykiem, czasem- przy wiekszym mrozie- zaslanialam otwor w wozku pieluszka.Oczywiscie byla cieplo ubrana i z buzia wysmarowana odpowiednim kremem

.
Jak zrobilo sie cieplo to siedziala w ogrodzie od rana do nocy.
Teraz jest brzydka pogoda a i tak codziennie wychodzimy na spacer lub sie pobawic- albo czekam, az przestanie padac, albo bawimy sie w ogrodzie pod daszkiem. Jesli do poludnia nie wyjdziemy, to Paula robi sie nieznosna. Dodatkowo codziennie spi na dworze 1-2 godz. Tak sie przyzwyczaila do spania na powietrzu, ze w domu w ciagu dnia zle spi- nawet jesli zasnie, to spi max. pol godz.

Nie wiem jak bedzie ze spaniem na dworze tej zimy, bo w wozku jest jest ciasno, w dodatku trudno skutecznie oslonic przed wiatrem i mrozem, ale cos wymysle;-)
A spacery codziennie obowiazkowo
Moja mama tez nie mogla patrzec, jak wychodze z malym dzieckiem na mroz czy deszcz i czasem mi mowila, ze moje 'eksperymenty' skoncza sie zapaleniem pluc u malej, ale ja robilam to, co uwazalam za dobre. Tylko zimny porywisty wiatr byl w stanie zatrzymac nas w domu.
Paula ma ponad rok i nigdy nie byla chora, nawet nie miala katarku (puk, puk- zeby nie zapeszyc;-)). Jest zahartowana. Byle wiaterek czy deszczyk jej niestraszny

Zawsze ubieram ja stosownie do pogody, ale nie przegrzewam- lepiej, jak lekko zmarnie, niz sie zgrzeje. W domu tez nie podkrecalismy ogrzewania z uwagi na dziecko, w sypialni cala zime mielismy zakrecony kaloryfer.
Sorki, ze sie tak rozpisalam, ale chce Cie ( a raczej Twoja tesciowa) przekonac do codziennych spacerow, nawet podczas brzydszej pogody.