Jak byłam w ciąży z Wiwi to moja lekarka robiła 2-3 usg w całym okresie ciąży a teraz zmieniła zdanie i robi co wizytę. Jak widać co lekarz to inna teoria.
Ale wiecie co Wam ciekawego powiem? To jak z farbowaniem włosów i robieniem pasemek. W ciąży z Wiwi nic nie robiłam na głowie, czułam się zaniedbana i mało atrakcyjna - wierzyłam, że te zabiegi szkodza dziecku. Teraz robię na głowie pasemka co dwa miesiące - czuję się wspaniale, moja lekarka nic nie mówi na ten temat. A opinie, jak wiecie, w tym temacie też są podzielone: jedni uważają, że to szkodzi, inni, że nie ma na to żadnych dowodów. Najważniejsze, że mamuśka czyli ja, jestem happy, a Miłoszek, jak to czuję, też jest happy okazując to przy kopaniu.