daggy75
Fanka BB :)
Czesc dziewczyny, ja dopiero miałam chwilke posiedzieć przy kompie....moja kochana zołza tak dzis marudziła że ręce odpadają....spała za cały dzień chyba tylko pól godzinki na spacerze....teraz obejrzała YCD oczywiście do końca i po programie stwierdziła, że już może łaskawie pójść spać....zasnęła bez smoczka...to ciekawe.
Amelkowa a ja też w pobliżu bo na Sieradzkiej
:-)
Saly chętnie się wybiorę po Sab do Ciebie tylko narazie daję jej Espumisan ...hmmm nie wiem czy działa czy nie....
A ja 15 mam sprawe spadkową....po dziadku....mieszkanko 200 m do podziałiu na 4 os......tylko batalia będzie z ciotką która tam 25 lat mieszka i przez lata było cicho sza o spadku....mam nadzieję że jak dobrze pójdzie to też jakaś kasa będzie i uda się zamienić naszą 2 pokojową chatkę na większą....;-)
Dziś przeczytałam smutną wiadomość od dziewczyny z forum lutówek...ma synka 3 msc....ostatnio lekarze wykryli guzek na pęchęrzu czy jakoś tak.....serce się kraje , przeczytajcie:
Dziewczynki, nie udalo sie nam odpedzic zlego :-
-
-
-
-
-(. To jest jednak ten miesak prazkowanokomorkowy - tak to sie nazywa po polsku. Jest juz spory i szybko rosnie. Jutro zaloza Juliankowi centralny cewnik by dozylnie podawac mu leki i pobierac krew. Jutro tez zaczynamy 3 3-tygodniowe bloki chemioterapii, by zmniejszyc guza. Nie wiadomo jeszcze czy nie ma przerzutow do wezlow chlonnych i kosci, pewnie czekaja nas punkcje i dalsze tomografie. Nie wiadomo tez jak Julianek i jego wredny pasozyt zareaguje na leki i czy uda sie pozniej usunac operacyjnie zmniejszonego guza w calosci, bo na dzien dzisiejszy trudno jest precyzyjnie okreslic z ktorego miesnia bierze poczatek i byc moze okaze sie, ze mozna bedzie usunac tylko jego czesc, by nie uszkodzic innych waznych miesni. Wyglada na to, ze czeka nas pelny program - dlugie tygodnie chemioterapii, operacja, znow chemioterapia i radioterapia. Czyhaja tez na zdrowie Julianka liczne dzialania uboczne calej tej chemii, nie bede ich Wam wymieniala, bo nie mam sily jeszcze i o tym myslec. Mysle od dzis do jutra, na dlugoterminowe plany brak mi sil. Szanse przezycia i wyleczenia wynosza w jego przypadku 65-75%. Coz wiecej dodac...
przeraszam za smutny akcent na noc ale myśle o tym cały dzień....Julianek ma tyle co Oleńka........
Amelkowa a ja też w pobliżu bo na Sieradzkiej
Saly chętnie się wybiorę po Sab do Ciebie tylko narazie daję jej Espumisan ...hmmm nie wiem czy działa czy nie....
A ja 15 mam sprawe spadkową....po dziadku....mieszkanko 200 m do podziałiu na 4 os......tylko batalia będzie z ciotką która tam 25 lat mieszka i przez lata było cicho sza o spadku....mam nadzieję że jak dobrze pójdzie to też jakaś kasa będzie i uda się zamienić naszą 2 pokojową chatkę na większą....;-)
Dziś przeczytałam smutną wiadomość od dziewczyny z forum lutówek...ma synka 3 msc....ostatnio lekarze wykryli guzek na pęchęrzu czy jakoś tak.....serce się kraje , przeczytajcie:
Dziewczynki, nie udalo sie nam odpedzic zlego :-
przeraszam za smutny akcent na noc ale myśle o tym cały dzień....Julianek ma tyle co Oleńka........
Ale ostatnie 3 to już rzeczywiście trauma mojego życia i wysiłek ponad siły. Najpierw w 6 miesiącu ciąży, potem gdy Hania miała 3 miesiące i w końcu wprowadzka gdy miała 5- a my samochodu nie mamy;-). Nigdy więcej!!!I rzeczywiście przeprowadzki robią zniszczenia w psychice...niczego się tak nie boję jak tymczasowości, że coś jest tylko na chwile i szybko minie....grrrrr.

, człowiek przewrazliwiony, a za chwile przed nami okres ujawniania sie autyzmu, słabo mi na sama mysl ... tfu tfu
, przy moim zastoju jezykowym to siara bedzie
. Jak mamy szczeniaki w hodowli to sie na ten okres rozkrecam bo duoz meili i tel po anglikansku mam, a tak ciemnogrod z amnezja
) i malcami (maja o m-c młodszą panienke) w pieluchach 
uzywamy i zwykłych i pielucho-majtek ... koszmar 