Cześć Dziewczyny,
aż mnie tydzień nie było, ale jesienne ogarnianie domu mnie przytłoczyło, a w skrócie:

- garaż mam dalej rozpiep***** szkoda mówić, traz odpada farba ze ścian i trzeba malować, a malarza jak na lekarstwo
- wreszcie mam żaluzje drewniane w oknach (5cm), ale nie obyło się bez reklamacji etc
- 2 dni wyjeli mi z życia elektrycy montując paski ledowe pod sufitami, aby już żarówki na kablach nie straszyły
- gumę w bramie garażowej przegryzło jakieś stworzenie i dziś panowie wymienili na nową za bagatela 500pl
Z fajnych rzeczy:

- mąż trze jabłoko z marchewką i do brzuszka mówi
- zabrał mnie też na herbatkę i pycha ciastko (czyli wreszcie wśród ludzi, a nie tylko w domku)
- wczoraj byliśmy w Kampinosie na spacerze było cudnie
- plamienie z krwiaka ustało uffffff
Ze zmartwień: :-(
- ruchów nie czuję, ale tak sobie myślę, że jeszcze czas choć brzucho rośnie
- nie wiem czy na tą pogodę ale pić mi się chce okrutnie a głodna jestem co 2 godziny
Młodym żonom gratulacje składam!
Perelandra,Kasiurek szybkiego powrotu do domku ze szpitala!