Witam nowe Marcówki
Mata-kow – witam w klubie - ja też się przeziębiłam od Emilki. Zawsze to przerabiam – ona chora, a zaraz ja, na szczęście tym razem ani ona, ani ja nie na poważnie. Boję się trochę, bo to pierwszy rok w przedszkolu, więc choroby mogą być często, a ja nie bardzo mogę brać leki na przeziębienie.
Ajako – dzięki, że odpowiedziałaś z nawilżaczem. Szkoda, ze nie pamiętasz, bo jak pisałam, mój był porażką i teraz bym nie kupiła nie sprawdzonego.
Atomówka – pewnie masz już dość dobrych rad, ale ja tez dorzucę swoje dwa grosze – wszystkie dziewczyny mają rację i proszę, nie usprawiedliwiaj swojego chłopaka. Napiszę Ci jeszcze jedno – ja z moim mężem byliśmy przed urodzeniem Emilki ze sobą ponad 10 lat. Dobrze się rozumieliśmy i całą ciąże starał się mnie wspierać. Kłopoty zaczęły się po urodzeniu dziecka. Kobiety dopada coś zwanego Baby Blues i ja tego doświadczyłam, dołożyły się do tego okropne problemy z karmieniem (mało mleka), a bardzo zależało mi na naturalnym karmieniu, śpiący noworodek to dla mnie też bzdura, bo Emilka tydzień po wyjściu ze szpitala nie chciała spać w dzień, uśpić ją na pół godziny to był nie lada wyczyn. Mój mąż też miewał wszystkiego dosyć. No, ale daliśmy radę – razem. Zaczął mi więcej pomagać, wychodzić z Emilką na spacery, żebym odpoczęła. Pierwsze trzy miesiące wspominam bardzo ciężko - wielka bezradność i ciągłe poczucie, że nie nadaję się na matkę. Cóż, może u Was zdarzy się cud, ale z doświadczenia (również znajomych) wiem, że urodzenie dziecka nie uzdrowi związku, który się sypie. Jeśli teraz się nie dogadacie, to macie marne szanse przy płaczącym niemowlaku.
A teraz z innej beczki – do kogo i gdzie w końcu zapisałaś się na usg, bo widziałam, ze szukałaś kontaktu na innym wątku?
Nusia – współczuję złego samopoczucia, oby w końcu przeszło
Lina – dobrze, że z Maleństwem wszystko w porządku, leż jak trzeba i staraj się być dobrej myśli. Z zaparciami nie pomogę, odpukać, ale nie mam problemu. A może kiszona kapusta zjedzona na pusty żołądek?
Tricia – ja nie mam humorów i wahań nastroju. Może troszkę miałam ok. 10-tego tygodnia, ale już mi przeszło. Czasem poczuję wzruszenie w sytuacji, w której normalnie bym tak nie reagowała, ale udaje mi się powstrzymać hormony.
Tunia – w pierwszej ciąży brałam Prenatal, teraz na razie nie biorę witamin.
Emilka już wczoraj poszła do przedszkola. Jest zadowolona i też chętnie dzisiaj szła.
Miałam wczoraj mieć usg, ale się nie odbyło - napisałam na odpowiednim wątku dlaczego - wciąż jestem zła.
Od przedwczoraj czuję w brzuchu jakieś dziwne rzeczy - trudno mi to określić, nie tyle motylki, co wojna motylków. Czuję co jakiś czas, zarówno po jedzeniu, jak i z pustym żołądkiem. Trochę wcześnie na czucie dziecka, ale kto wie...