Hej dziewczyny,jestem mamą z Krakowa październikową,z resztą leżałam w sali obok Karoli na porodówce:-)Karola pisała mi ze szalejecie na krakowskim forum jakiś czas temu ale nie miałam czasu sie odezwać. Dziś troche Was podczytałam i mniej więcej wiem kto i co:-)O chorobach dzieci to ja moge elaborat pisać,mój mały w żłobku więc katar mamy co tydzień a raz w miesiącu jest chory.Między innymi dlatego nie miałam jak sie odezwać bo mały pewnego dnia rano dostał kataru jak zwykle i poszałam z nim do pediatry,osłuchowo był ok,po czym ok 19 dostał 40stopni gorączki,no to na strzelecką pojechaliśmy a lekarka mi mówi zapalnie płuc i zapraszam na oddział.I tak zostaliśmy w szpitalu na ponad tydzień:-(popłakałam sie oczywiście bo nie spodziewane to dość byłoi zbiegło sie z naszą przeprowadzką więc sajgon.w szpitalu nawet spoko było poza tym że mój Jasiek chciał raczkować i sie bawić a nie w łóżeczku leżeć więc ciągle go trzeba było czymś zajmować albo nosić i teraz kręgosłup mi pęka.ale grunt ze już za nami. Pierwsze swoje kroki samodzielnie postawił w szpitalu więc tyle dobrze:-)Nastomiast ma astme i to było powodem częstych chorób.W każdym razie pisałyście już o strzeleckiej i potwierdzam ze w razie czego warto tam pojechac.
Co do ataków złości to u nas norma,mimo że Jasiu jest ogólnie grzeczny to jak coś jest nie po jego myśli to sie zaczyna kładzenie na podłodze i płacz,wyczytałam w książkach że powinnam nie reagować i poczekać aż sie uspokoi i czasem tak robie a czasem sie złamie i go biore na ręce więc musze popracować nad sobą

mały niewiele mówi poza oczywiście tatatatatatata i ciągi różnych zdań w języku marsjańskim

poza tym umie pokazac kurę i krowę i z umiejetnosci to by było na tyle także szału nie ma ale matka i tak dumna:-)
Rozpisałam sie na wstępie,jak Wam kolejna krakowianka nie przeszkadza to poklikam z Wami na tym forum:-)pozdrowienia dla wszystkich mam i dzieciaczków