mag80
Fanka BB :)
Moja córcia od początku lubiła spacerki.Ledwo wyszłam z klatki a ta już spała w najlepsze.A od ponad tygodnia jej całkiem odbiło
Tylko wychodzimy ta juz w płacz.A jak nie płacze to wierci się, stęka i złości.Czasem pomaga podniesienie oparcia, ale nie za kazdym razem.Może ( jeśli masz taką możliwość) ubierz małą i wystaw wózek na balkon.U mnie zadziałało.Chwile się podenerwowała, ale bujałam ją i w końcu zasneła.Przespała mi tak dwie godziny:-) i spałaby pewnie dalej, ale wciągnelam do domku.Jak możesz to spróbuj.Zawsze to mała pobędzie na powietrzu a Ty nie będziesz się stresować bo w razie strasznego lamentu możesz ją w ciągu 10 sekund zabrać do domku.Może powoli jej to minie i będziesz mogła w końcu korzystac z przyjemnosci jaką dają spacerki z dzieciaczkiem.Trzymam kciuki.
Tylko wychodzimy ta juz w płacz.A jak nie płacze to wierci się, stęka i złości.Czasem pomaga podniesienie oparcia, ale nie za kazdym razem.Może ( jeśli masz taką możliwość) ubierz małą i wystaw wózek na balkon.U mnie zadziałało.Chwile się podenerwowała, ale bujałam ją i w końcu zasneła.Przespała mi tak dwie godziny:-) i spałaby pewnie dalej, ale wciągnelam do domku.Jak możesz to spróbuj.Zawsze to mała pobędzie na powietrzu a Ty nie będziesz się stresować bo w razie strasznego lamentu możesz ją w ciągu 10 sekund zabrać do domku.Może powoli jej to minie i będziesz mogła w końcu korzystac z przyjemnosci jaką dają spacerki z dzieciaczkiem.Trzymam kciuki.
i znów spacery nie odpowiadają.Mam taka cichą nadzieję że jak już zimowe ciuszki pujdą dą szafy to spacery będą przyjemniejsze,będzie też większa i będzie bardziej reagować na otoczenie.
Masakra. Dla mnie spacery to był wielki stres i daję słowo - bałam się z mała wychodzić. wysyłałam męża jako typ bardziej odporny. On jednak też miewał dośc i były dni, że nigdzie z Julą nie chodziliśmy. Wyrzuty mnie dopadały, bo piękna pogoda była, ale cóż. Samo przyszło, samo poszło. U nas po około 2,5 miesiąca. Teraz spacer to 100% sukcesu i przyjemności:-):-):-) Prawda, że spacerówka też robi swoje, ale lepsze czasy zaliczyliśmy też w gondoli
- no może z wyjątkiem spacerów. Położna podpowiedziała, że moja córa po prostu odreagowywuje moje stresy. Pati czuje, że ja się denerwuję i płacze. Dałam sobie luz: płaczesz? Eee tam. Przecież wszystko jest ok. Zwolniłam przy wykonywaniu każdej czynności i dziecko okazało się być aniołem wcielonym.