Ciekawa jestem jak tam Future....jak przeczytałam od rana to już jestem podekscytowana...
Larvunia jak będziesz coś wiedzieć to daj znać...
Dzisiaj do mnie dzwoniła koleżanka, ta która rodziła 8 marca, chyba z 40 min mi opowiadała...

Na nowej porodówce mówiła że super, inne dziewczyny rodziły w pokojach obok i w ogóle nie słychać krzyku ani niczego...
U niej mega szybko wszystko poszło i twierdziła że poród wcale nie jest taki straszny jak wszyscy opowiadają!

że owszem b. boli ale da się przeżyć, narzekała na jedną położną...mówiła że była wredna i na nią krzyczała, że nie umie przeć...a jak wchodził lekarz to się zamykała... :/
Mówiła, że na początku źle parła bo nie wiedziała, że to trzeba tak przeć "jakby na stolec" i źle oddech łapała bo trzeba głęboko do przepony a ona łapała w policzki i nie mogła jej wyprzeć...potem już załapała i poszło gładko...
A i najbardziej bała się, że po szyciu mocno tyłek boli a teraz mówi, że to raczej piecze niż boli...Tantum Verde b. pomaga (a ranę po samych szwach porównywała do bólu miesiączki, nastawiła się na leki p.bólowe i okazało się że żadnego nie wzięła...

Z małą były tydzień w szpitalu bo załapała żółtaczkę, no i problem ma z pokarmem, bo ma go b. mało...i musi dokarmiać butelką....
A i podkładów/podpasek zużyła mnóstwo...kazali jej po każdej wizycie w toalecie zmieniać na czysty, więc przez pierwsze 2 dni zużyła 3 paczki! podmywała Tantum (działa p.bólowo i szybko goi) i mówiła żeby wsiąść sporo ręczniczków papierowych - po kąpieli czy podmyciu...
To chyba na tyle...mówiła dużo więcej, ale teraz tyle mi do głowy przychodzi...