Aj ta Ala...walczy dzielnie, mam nadzieję, że się nic nie rozwinie...na szczęście gorączka nie rośnie, zobaczymy jak wieczorem....rzeczywiście mega cudo ta frida, wyciąga cały katarek, a to ważne, żeby wydzielina nie spływała w dół, bo potem oskrzela i płuca..., no i Ala mniej się denerwuje niż przy stosowaniu gruszki.
Aga nie ma siły na wirusy, my w domu staramy się myć ręce jak najczęściej, nawet Łukasz ma już taki nawyk, ale wiadomo wejdzie się gdzieś do sklepu, czy nawet jak byłam z nią w czwartek u lekarza i gotowe....a te 6m-cy to żadna reguła, a szkoda...
A Lenka wyjdzie jak już wszystko w brzuszku "załatwi", widać ma jeszcze jakieś plany i nie spieszno jej

Przecież nie ma to jak u mamy w brzusiu...
Gaja ja miałam taki plan na jutro, jeziorko, spacerek, a tu nici...Mąż z synem gdzieś pojadą, a my jak kołki w domu :-(
Nie martw się nie pomylisz tego z siusianiem...przy siusianiu masz parcie na pęcherz, a tu nagle leci ot tak...intuicja Ci podpowie na pewno, a może być też tak, że wcale wody Ci nie odejdą (mi przy Łukaszu przebijała położna przed samym porodem).