Hej
No to Wam opowiem o moim porodzie
Skurcze w sumie pojawily sie juz u lekarza w poniedzialek. W niedziele strasznie mi brzuch twardnial wiec obudzilam sie w poniedzialek i jakos tam poczulam ze to juz dzis. No i tak do wieczora mialam skurcze co 5 do 11 minut ale takie delikatne wiec olalam i poszlam spac. O 24 obudzily mnie mocniejsze skurcze, ale nadal przysypialam, wiec tez olalam. O 1:30 zlapal mnie mocny i dlugi skurcz. Trwal minute...Po tej minucie odeszly mi wody. Chlusly jak szalone. Zerwalam sie na rowne nogi. Moj tez. Troszke go pochlapalam

Nie wiedzialam co mam ze soba zrobic. Stalam w rozkroku i czekalam az wyleci co ma wyleciec. Myslalam ze jak wody odchodza to juz cale. A tu dupa. Zanim wyszlam z domu to musialam sie przebierac. W samochodzie tak mi wody lecialy ze na izbie mialam juz przemoczone buty. Na izbie wypelnilam co mialam..moj mi pomogl sie przebrac..kupke zrobic

No i odeslali go do domu, bo mowili ze to troche potrwa. Na porodowce trafilam na ta polozna, ktora do rodzacych mowi corunia

Przebimbalam w skurczach do rana..ale nic sie nie dzialo wiec pozwolili mi sie isc wykapac drugi raz zadzwonic po mojego i podlaczyli mi oksy. Po paru godzinach odlaczyli. Rozwarcie mialam na 4cm. Lekarz myslal ze sie rozkreci wszystko bez wspomagacza...ale zaczely sie wyciszac..lekarz mnie zbadal a tam zielone wody. Podlaczyli mi znowu oksy. Dostalam 2.4. Takiego bolu to ja jeszcze nigdy nie czulam. Pape darlam na caly szpital. Nie moglam sie skupic na oddychaniu ..od tego przestalam widziec normalnie. Kilku studentow sie kolo mnie krecilo. Nie mialam nic przeciwko, bo co mi tam

Ale pozniej sie juz wkurzylam, bo Malemu zaczelo spadac tetno .. balam sie jak cholera..odrazu stres...wiekszy bol...zaczelam ryczec, bo zamiast mi powiedziec co jest 5 to oni sobie zawolali tych studenciakow i omawiali "przypadek". Wiedzialam ze juz nie dam rady dluzej. Rozwarcie nadal na 4 cm, a tetno dziecka spadalo 3 razy. i do tego te wody zielone..ktore niby wyplukali. Zaczelam pytac czemu mi nie zrobia cesarki. Piglu mowily, ze skonczy sie na cesarce..a lekarz tylko tak na mnie dziwnie patrzal..mial taki dziwny wzrok..mialam wrazenie ze jest naprawde zle. Kazal odlaczyc oksy..dac cos na zbicie skurczy. Poszedl ciac inna dziewczyne..przyszedl do mnie..zbadal..i wzieli mnie na stol. W trakcie okazalo sie, ze Maly byl owiniety pepowina. Zla bylam jak diabli bo pytali sie mnie kiedy ostatnio mialam USg i mowie ze w lutym. Nawet nie wiedzialam ile wazy i mierzy dokladnie. Zamiast mi zrobic to brzuch macali. Wyszedl siny. Dostal 1 punkt za kolor skory. Jak juz wyszedl to plakalam razem z nim..Ze szczescia oczywiscie

Babka mi pokazala go i zabrala.. Dala mojemu potrzymac go na korytarzu i zabrala na oddzial.
Na poloznictwie porazka. Malego dali mi po porodzie na 15 minut. Nawet nie moglam go podziwiac, bo glowy podnosic nie mozna bylo. Na drugi dzien dali mi go na dluzej. Dostawilam do piersi i zaraz zabarali...ale pozniej pigula powiedziala, ze ona go nie chce na oddziale bo ciagle placze. Mowila ze posmakowal mamy i teraz maja z nim masakre. Polezal ze mna do wieczora i zabrali go. Kolejnego dnia mialam go juz caly czas przy sobie. Jak zmienialy sie piguly to mowili tylko, ze to Maly Krzykacz i odrazu wiedzialy o co chodzi. Denerwowalo mnie to, ze ciagle robili jakies badania a nic nie mowili jak sie pytalam. Na kazde pytanie o jego zdrowie kazaly mi sie pytac pediatry. A skad go niby mialam wziasc? W niczym nie pomagaly te od noworodkow. Wylane mialy na wszystko.
A maly taki slodziak, ze masakra. Tak podobny do tatusia...po mnie ma tylko krzyk

Pluca ma zdrowe

Pielegniarka jedna zdziwila sie jak w drugiej dobie juz glowe podonosil sam. Sadzilam ze to po tygodniu czy dwoch. Piersi w ogole nie chce ciagnac pozadnie. Traktuje ja jako usypiacz..woli butelke..jak sie staram go nakarmic piersia to zaraz sie denerwuje i placze. Zreszta sadzilam ze bede miala mega duzo pokarmu a tu dupa. Kilka kropelek. Karmie go Hippem. Wlasnie widzialam, ze cos o tym pisalyscie. Moj jak byl w techo po te mleko mowil ze zaczepila go jakas dziewczyna ...pytala sie czy jeszcze jest te mleko bo przyjechala specjalnie z Pily, bo jej dziecko nic innego nie toleruje..Mowil ze hurtowo 20 pudelek wziela.