• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Poród w Gorzowie WLKP

Future moja nawet jak kupę zrobi to nie płacze :))) (a robi średnio prawie po każdym jedzeniu ;) tylko jak głodna, albo jak chce odbić... :)))
Podejrzewam że Helenka dopiero się rozkręci w końcu musiała troszkę nadrobić a teraz już będzie jak normalny noworodek a nie wcześniaczek.
 
reklama
Hej :)
No to Wam opowiem o moim porodzie :)

Skurcze w sumie pojawily sie juz u lekarza w poniedzialek. W niedziele strasznie mi brzuch twardnial wiec obudzilam sie w poniedzialek i jakos tam poczulam ze to juz dzis. No i tak do wieczora mialam skurcze co 5 do 11 minut ale takie delikatne wiec olalam i poszlam spac. O 24 obudzily mnie mocniejsze skurcze, ale nadal przysypialam, wiec tez olalam. O 1:30 zlapal mnie mocny i dlugi skurcz. Trwal minute...Po tej minucie odeszly mi wody. Chlusly jak szalone. Zerwalam sie na rowne nogi. Moj tez. Troszke go pochlapalam :P Nie wiedzialam co mam ze soba zrobic. Stalam w rozkroku i czekalam az wyleci co ma wyleciec. Myslalam ze jak wody odchodza to juz cale. A tu dupa. Zanim wyszlam z domu to musialam sie przebierac. W samochodzie tak mi wody lecialy ze na izbie mialam juz przemoczone buty. Na izbie wypelnilam co mialam..moj mi pomogl sie przebrac..kupke zrobic :P No i odeslali go do domu, bo mowili ze to troche potrwa. Na porodowce trafilam na ta polozna, ktora do rodzacych mowi corunia :) Przebimbalam w skurczach do rana..ale nic sie nie dzialo wiec pozwolili mi sie isc wykapac drugi raz zadzwonic po mojego i podlaczyli mi oksy. Po paru godzinach odlaczyli. Rozwarcie mialam na 4cm. Lekarz myslal ze sie rozkreci wszystko bez wspomagacza...ale zaczely sie wyciszac..lekarz mnie zbadal a tam zielone wody. Podlaczyli mi znowu oksy. Dostalam 2.4. Takiego bolu to ja jeszcze nigdy nie czulam. Pape darlam na caly szpital. Nie moglam sie skupic na oddychaniu ..od tego przestalam widziec normalnie. Kilku studentow sie kolo mnie krecilo. Nie mialam nic przeciwko, bo co mi tam :P Ale pozniej sie juz wkurzylam, bo Malemu zaczelo spadac tetno .. balam sie jak cholera..odrazu stres...wiekszy bol...zaczelam ryczec, bo zamiast mi powiedziec co jest 5 to oni sobie zawolali tych studenciakow i omawiali "przypadek". Wiedzialam ze juz nie dam rady dluzej. Rozwarcie nadal na 4 cm, a tetno dziecka spadalo 3 razy. i do tego te wody zielone..ktore niby wyplukali. Zaczelam pytac czemu mi nie zrobia cesarki. Piglu mowily, ze skonczy sie na cesarce..a lekarz tylko tak na mnie dziwnie patrzal..mial taki dziwny wzrok..mialam wrazenie ze jest naprawde zle. Kazal odlaczyc oksy..dac cos na zbicie skurczy. Poszedl ciac inna dziewczyne..przyszedl do mnie..zbadal..i wzieli mnie na stol. W trakcie okazalo sie, ze Maly byl owiniety pepowina. Zla bylam jak diabli bo pytali sie mnie kiedy ostatnio mialam USg i mowie ze w lutym. Nawet nie wiedzialam ile wazy i mierzy dokladnie. Zamiast mi zrobic to brzuch macali. Wyszedl siny. Dostal 1 punkt za kolor skory. Jak juz wyszedl to plakalam razem z nim..Ze szczescia oczywiscie :-D Babka mi pokazala go i zabrala.. Dala mojemu potrzymac go na korytarzu i zabrala na oddzial.

Na poloznictwie porazka. Malego dali mi po porodzie na 15 minut. Nawet nie moglam go podziwiac, bo glowy podnosic nie mozna bylo. Na drugi dzien dali mi go na dluzej. Dostawilam do piersi i zaraz zabarali...ale pozniej pigula powiedziala, ze ona go nie chce na oddziale bo ciagle placze. Mowila ze posmakowal mamy i teraz maja z nim masakre. Polezal ze mna do wieczora i zabrali go. Kolejnego dnia mialam go juz caly czas przy sobie. Jak zmienialy sie piguly to mowili tylko, ze to Maly Krzykacz i odrazu wiedzialy o co chodzi. Denerwowalo mnie to, ze ciagle robili jakies badania a nic nie mowili jak sie pytalam. Na kazde pytanie o jego zdrowie kazaly mi sie pytac pediatry. A skad go niby mialam wziasc? W niczym nie pomagaly te od noworodkow. Wylane mialy na wszystko.

A maly taki slodziak, ze masakra. Tak podobny do tatusia...po mnie ma tylko krzyk :P Pluca ma zdrowe :P Pielegniarka jedna zdziwila sie jak w drugiej dobie juz glowe podonosil sam. Sadzilam ze to po tygodniu czy dwoch. Piersi w ogole nie chce ciagnac pozadnie. Traktuje ja jako usypiacz..woli butelke..jak sie staram go nakarmic piersia to zaraz sie denerwuje i placze. Zreszta sadzilam ze bede miala mega duzo pokarmu a tu dupa. Kilka kropelek. Karmie go Hippem. Wlasnie widzialam, ze cos o tym pisalyscie. Moj jak byl w techo po te mleko mowil ze zaczepila go jakas dziewczyna ...pytala sie czy jeszcze jest te mleko bo przyjechala specjalnie z Pily, bo jej dziecko nic innego nie toleruje..Mowil ze hurtowo 20 pudelek wziela.
 
Aga a mowilam zaczekaj :P To nie..ja piatego rodze a Ty wychodzisz :P Za to ja wyszlam wczoraj czyli tak jak mialam termin :P

Future powiedz jeszcze, ze mialam lozko po lewej stronie przy oknie? Matko..tak zapadnietego lozka to ja nawet na biwakach nie widzialam :P

To ktora nastepna do porodu?


Btw. Ale sie rozpisalam..Ja to bym mogla ksiazki pisac, bo nigdy nie potrafie przekazac czegos w skrocie..tylko opisuje wszystko ze szczegolami. :)
 
gaja ja miałam w 4, łóżko po lewej. wstać po cesarce - porażka.

łzy mi poleciały jak napisałaś o porodzie. oni tak strasznie nie chcą ciąć kobiet, a przecież małemu groziła utrata życia nawet, albo jakieś niedotlenienia. ja jak lezałam to kolo mnie też leżała dziewczyna w takim przypadku. nie zrobili jej usg, a okazalo sie ze mala sie owinela, wody chlusnely w koncu zielone, po 16 godzinach męczarni i porodu fizjol.gicznego, wzieli ją na cc. porażka naprawde.

co do hippa, to my tez jedziemy. na różowym, ale zauważyłam, że jest mniej sycące niż niebiesko zielone... no ale kupki ladniejsze.

ide chyba spac, poki mala spi.
dobranoc.
 
No to mialysmy te same lozko :-) Czyli tak posrednio sie spotkalysmy :P

Moj dostaje Hipp Bio Combiotyk. Dzisiaj w nocy cos malo zjadl, ale dokarmilam go troche piersia. Rano zjadl tylko 30 ml i troche mu sie ulalo. Zaczne mu chyba wydluzac czas miedzy posilkami. Sama nie wiem.

W karcie mi cos tam napisali, ze grozila zamartwica plodu czy cos takiego..nie wiem co to i wole nie wiedziec. W ogole ile ******* napisali w karcie. Np. ze obserwowany byl do 9 kwietnia na oddziale noworodkowym, a w pierszej dobie juz byl u mnie. Na noc tylko go zabrali..a od 2 doby non stop ze mna.
Ja mialam tak samo jak piszesz. O 1:31 wody czyste..a o 9:20 juz zielone i zaczely sie problemy..i tak do 18 mnie przeciagneli.

A wiecie co mnie jeszcze wkurzylo...ze musialam w nocy zostawiac malego samego placzacego na caly szpital zeby leciec na koniec oddzialu po mleko dla niego. Na sali tylko ja mialam dziecko wiec dziewczyny slodko spaly a pozniej narzekaly ze mialy ciezko noc i sie nie wyspaly.
 
A to moja kruszynka juz w domu :)
 

Załączniki

  • DSC05067.jpg
    DSC05067.jpg
    22,2 KB · Wyświetleń: 52
gaja wspolczuje! Podobnie ja mialam w pierwszej ciazy tylko ja prawie 2 tyg lezalam w szpitalu, tydzien malego mi nie dawali... porazka i tez nikt nic powiedziac niechcial :-( Widze ze zalezy to na kogo sie trafi... porazka. Teraz bede wiecej dymic w razie czego, wczesniej bylam tak zakrecona i rozryczana zenie mialams il na nic...no oby wsio bylo oki, az sie boje
 
gaja mi tez mała zabrali, dostałam ją nadrugą dobe wieczorem, na godzinke, pozniej na 3 dobe kolo poludnia i już została ze mna.
ale ja trafilam na super dziewczyny, i to w dodatku ich dzieci plakaly, a nie moja mała ;) ale wszystkie bylysmy wyrozumiale, jak jedna szla po mleko a male zaczelo plakac, to normalnie braly na rece nasze dziecko i lulały. wlasnie sie mamy teraz jakoś spotkac ;)

co do badan, to owszem zaierali, ale jak przyjezdzali to mowili, ze wszystko ok. dopiero u pediatry sie dowiedzialam, ze mala ma jakiś torbiel w glowce, dlatego do neurologa. nikt mi nie powiedzial, a w ksiazeczce sie nie doczytalam. wogole porażka i tyle. nienawidze szpitali.

no bobasek jak trza hahha
urosnie szybciutko i bedzie biegal zaraz. moja jutro już 4 tygodnie, w to nie mogę uwierzyc...
 
reklama
Gaja GRATULACJE!!! Super, że jesteście już w domku i że wszytko skończyło się dobrze...popłakałam się jak czytałam o Twoim porodzie...
Wiktorek słodziak jak nie wiem co :) A ta położna, od córeczek, rewelacyjna co :)?? Na Twoim miejscu przystawiałabym Małego jak najczęściej do piersi, wtedy zobaczysz na pewno w końcu załapie, a i Tobie się rozkręci mleczko...
Aga, Gaja a powiedzcie jak tam nocki?? Z tego co Aga piszesz to masz aniołka w domku :)
Larvunia, nie myśl o tym co to będzie bo to niepotrzebne nerwy, będzie dobrze i już...po prostu trzeba o wszystko pytać, nie bać się, nawet jak pytanie wyda Ci się banalne, zadaj je w końcu po to tam wszyscy są żeby pomagać i informować o tym co akurat robią!!

Tak mi się rzuciło w oczy, nie wiem czy Wam też, że "cesarki" są gorzej traktowane na położnictwie niż SN...
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry