Wiecie generalnie ja przed ciaza tez myslalam,ze nie bede brac witamin, ze one sie nie do konca przyswajaja i ze to pewnie nagonka koncernow farmaceutycznych. Oczywiscie mozna przebyc ciaze bez suplementow, ale... dziecko pochlania najpierw wszystko czego potrzebuje , pozostawiajac matke wylowiala z jakichkolwiek witamin... Takze generalnie witaminy bierzemy dla siebie, nie dziecka, dziecko potrzebuje podczas ciazy duzo kwasu foliowego. Pewnie nie raz slyszalyscie , ze w ciazy psuja sie zeby, albo kobiety cierpia na roznce nieprzyjemne dolegliwosci ; dlatego wlasnie bierzemy witaminy i mineraly, zeby przez ciaze nie wyjalowic sie z wapnia i innych potrzebnych nam skladnikow. Skoro baby pozera wszystko nam naprawde niewiele zostalo.
Czytalam rowniez artykuly jak w naturalny sposob sie zaopatrzyc w brakujace 'pierwiastki' niestety nie wiem jakbym musiala sobie gotowac zeby zaspokoic zapotrzebowanie w ciazy.
A co do poloznych tutaj, to powiem wam, ze maja rozne podejscie , tak jak i same holenderki. Niektorzy mysla, ze witaminy nie sa potrzebne, niektorzy zalecaja, tak samo jak lekarze w Polsce. Takze do was nalezy wybor czy checie brac czy nie, dziecko i tak sie urodzi zdrowe, ale nie wiem jak po porodzie z kondycja zebow, wlosow, skory i wszystkiego innego,czego nie widzimy w srodku.
Ja moze akurat mam szczescie, ale nie cierpie w ogole z powodu ciazy i ciesze sie piekna cera i wlosami (ponoc nie wypadaja tak w ciazy) i w ogole nie bywam zmeczona czy rozstrojona . Nie wiem na ile pomogly mi witaminy i mineraly, a na ile madrzejsza i bogatsza dieta. Poki co wazne ze ta kombinacja dziala i zabki tez sie maja dobrze.