Cześć dziewczyny
Za mną pierwsza ciężka noc. Juz z wieczora dziwinie sie czułam i miałam takie jakby bezbolesne skurcze, ale tak się właśnie zaczynało z moja Marysią i przerażenie zaczęło narastać w mojej głowie. Na szczęście dzisiaj jest juz ok, a to co było to chyba Braxton-Hicks

Synuś szaleje tak, że czasem z bólu sie skręcam, dobrze, że czasem też daje mamie odpocząć.
Co do fridy i gruszki to ja zdecydowanie jestem za gruszką. Małe, wygodne, chyba nawet tańsze. Po dwójce dzieci mogę stwierdzić, że w ruch wchodziła rzadko. Takie codzienne kózki z noska wyciągałam nawilżonym patyczkiem do ucha. Sól morska jest świetna na poczatek kataru, a tak to lepiej sobie go nie wywoływać u takich maluchów

Zawsze można coś dokupić jak będzie taka potrzeba. Jednak jak widzicie ile dziewczyn tyle opinii;-)
Margosiu ja myślę, że Twoje pytanie wcale nie jest osobiste, chyba, że dla kogoś kto ma obsesję na punkcie tycia. Wiadomo, że w ciązy przybiera się więcej lub mniej.
Na marcówkach mamy utworzony specjalny wątek odnoszący się do narastających kilogramów
Ja mam niecałe 5kg do przodu i to jest mało. Chciałabym więcej ale ciężko mi to przychodzi. Wagę wyjściową miałam 53kg, obecnie mam 57,7kg. Ważę się raczej codziennie, rano po siku.
Przy Alku przybyło mi 9kg przy Marysi 7kg. Teraz licze, że chociaż to 7 będzie, bo nie chcę, żeby dziecko ściągało za wiele ze mnie. Po porodzie podczas karmienia też fajnie by było jakby mogło ściągac z nagromadzonego tłuszczyku, a tu będę musiała bardzo pilnowac się z dobrym, regularnym jedzeniem. To nie będzie łatwie przy trójce dzieci

.
Moja szwagierka jest właśnie dzisiaj na porodówce w Siemieradzkim i myślę o niej od rana. Skończyła 41tyg i pojechała na próbe oksytocynową, czyli wydolności łozyska, która raczej ma się zakończyć porodem. Czop śluzowy odszedł jej juz tydzień temu i szyjka miekka była.