W tamtym tygodniu trafiłam do szpitala i spędziłam tam 3dni. Powodem było to, że strasznie stwardniał mi brzuch jak kamień i bolał mnie po prawej stronie. Po udaniu się do mojego ginekologa, stwierdził, że mam rozwarcie na 3 cm i poród może się zacząć w każdej chwili, zdziwiłam się bo nie czułam żadnych skurczy. Wypisał mi skierowanie i pojechałam do Żeromskiego. Tam udałam się na IP gdzie pewien lekarz, powiedział, że 3cm to niedużo, ale skierował mnie na ktg (które wykazało skurcze). Lekarz powiedział, że zostawi mnie na kilkudniową obserwację (żeby nie było afery, że odesłali dziewczynę do domu i urodziła po drodze

). Także trafiłam na ginekologię, na odcinek patologii na piętrze.
Co do warunków, odcinek nie jest wyremontowany, na szczęście trafiłam do sali 2 osobowej, inne były 5 i 6 osobowe. Łazienki na korytarzu, nie miały zamka, 2 razy mi się zdarzyło, że ktoś otworzył mi drzwi nie pukając

Kiedy brałam prysznic to trochę się bałam, bo jak się do niego wchodziło to strasznie trzeszczała podłoga.
Śniadania i kolacje nie były złe, ale obiady mimo szczerych chęci i głodu nie byłam w stanie zjeść, dobrze, że mnie mąż dokarmiał.

Pielęgniarki super, 3 razy dziennie miałam robione ktg, o wszystkim mnie informowały. Kiedy miałam pobieraną krew i cewnikowanie (pierwszy raz w życiu) tłumaczyły wszystko, zagadywały, tak, żeby nic nie bolało. Doglądały kilka razy dziennie i pytały o samopoczucie.
Lekarze również informowali o wszystkim i odpowiadali na pytania. Nawet jeden z lekarzy w pierwszą noc przyszedł do mnie i zapytał czy czasem się coś nie zaczyna (co mnie zaskoczyło, że sam się pofatygował) jednak nic się nie działo, więc życzył mi miłej nocy

Po wypisie zapisali mnie do przychodni na ktg. Byłam wczoraj, od razu po zapisie są konsultacje z Panią ginekolog.
Także mój pobyt w szpitalu oceniam na bdb. Kiedy opieka jest dobra i sympatyczna już nie tak bardzo ważne są warunki. ;-)