W końcu Nata dała mi "siąść" przed kompa ;-)
Tak jak Wam pisałam w środę 6.03 ok. 12 dostałam skurczy więc szybko prysznic i jazda … na izbie ledwo siedziałam … ale Pani stwierdziła że to nie porodowe … więc myślę sobie aha ! będzie się działo … po papierkologi przeszliśmy na pato, tam podpieli ktg i kurde masakra myślałam że nie Wylerze …. Ok. 17 chlup wody odeszły no to myk do łazienki drugi raz .. później przy badaniu 3 … jedziemy na porodówkę …. 17.20 się zaczęło na maxa chyba mnie pół Huty słyszało - tak i się wydaje choć podobno nie bardzo ;] ból do przeżycia …. Proszę o znieczulenie …. nie mogą mi podać bo rozwarcie na 8 …. Ok. 18.30 podali Oksy bo nie miałam siły wyprzeć Małej … ok. 19 parcie na maxa a ja dalej nie mogę … musieli mnie naciąć 19.40 po pomocy Pani doktor chlup Natalia wskoczyła na mój brzuchol :-) (56cm i 3310g )szycie bolało …. Choć pani mówiła że robi delikatnie … i się zaczęło położna przychodzi sprawdza krocze i wyleciała z Sali … zwołała wszystkich … Krwiak ! Trzeba pruć i szyć na nowo pamiętam tylko tyle proszę podpisać zgodę na znieczulenie ogólne no to ja w panike co się dzieje …. Ale podpisałam … za 3 min anestezjolog na Sali i już nic nie pamiętam … obudziłam się jeszcze na porodówce … Mój stał przy mnie i pić mi się chciało usłyszałam nie wolno … leżałam tak do 23.30 później przewieźli mnie na 1p … cewniki, lód itp. Leżałam tak z mała do rana ok. 8 próbowali mnie pionizować nie dałam rady …. Ok. 9 po śniadaniu jakoś doszłam pod prysznic … i tak zaczęłam dochodzić do siebie …. Mało tego wypisali nas w niedziele … ok. 17 ale godz 23 a tu chlup pełno krwi wyglądało na krwotok … na szczęście skończyło się na strachu i przytrzymali nas na pato do wt i już w domku urzędujemy J
Przepraszam za chaos ale na stojąco ciężko pisać ;/ bo tylko leże i stoję o siadaniu to sobie mogę miesiąc zapomnieć ;/
W tym krwiaku tyle dobrego że wylał się na zewnątrz a nie do środka :-)
Dziewczyny opieka nie do opisania ! w niedziele trafiła się jedna taka zołzowata położna ale jakoś się ją dało przeżyć ;-)
Co do hormonów to u mnie na razie spokój może to cisza przed burzą ?! może NIE ! mam taką nadzieję :-)
GRATULUJE ROZPAKOWANYM MAMUSIOM :-)