twetty nie martw się, jeszcze będziesz tęsknić za swoim brzuszkiem:-) końcówki faktycznie są dobijające, mnie to tak nosi. W dzień to mogłabym prawie fugi zrywać i kłaść nowe, ledwo rodzina stanie w progu a ja ich gonie do tych prac, co fizycznie nie dam rady zrobić. Też mają dość mojej nerwówki hehe. Natomiast w nocy to obserwuję co się ze mną dzieje, a nóż coś z porodem związane. Też odczuwam gorąco inaczej niż przed ciążą. Czuję jakby od środka biło ciepło. Często muszę się chłodzić, ale ledwo mieszczę się w wannie no i mąż mi zakazał do niej wchodzić jak sama jestem w domu, więc tylko chlapie się co chwilę.
Dzisiaj byłam pierwszy raz na KTG, panie miłe tak mi zapachniały rano kawusią i świeżo robioną sałatką, że myślałam że ścianę zacznę gryźć. "Ruda" taka jak mówiłyście, ale nie dziwię się. Kobieta wygląda na schorowaną, nogi spuchnięte, ledwo chodzi komu by się chciało każdą z nas z prawidłowym zapisem badać.
Co do wód płodowych to ja bym pojechała zaraz bo nie zawsze skurcze mogą się pojawić, mi lekarz powiedział że zaraz mam jechać do szpitala. W piatek idę na kontrolę, stawiam, że mały waży już ponad 4 kg, już z torby wypakowałam ubranka na 56 i zostawiłam te na 62.
Takie trywialne pytanie do rozpakowanych - czy trzeba zabrać ze sobą do szpitala szczotkę do czesania dla dzidzi i nożyczki do paznokci?