Hej, urodziłam już pół roku temu. Jednak chyba dopiero teraz psychicznie doszłam do siebie. Poród a właściwie to co działo się po porodzie było dla mnie ogromną trauma. Leżałam w szpitalu dwa tygodnie przed porodem urodziłam 11 dni po terminie. Położna która była przy mnie była okropna, krzyczała na mnie ze to przezemnie nie mogę urodzić, kazała mi leżeć i się nie ruszać. Skończyło się na cc, odeszły mi zielone wody dziecko 4,300 wazylo. Wróciliśmy do domu po czym na drugi dzień dostałam gorączki 38, 5 pojechałam na izbę przyjęć tam lekarz pierwszego kontaktu skierował mnie na ginekologie. Na ginekologii lekarz mnie prosto w twarz wysmial że przesadzam że jestem po cc i takie objawy mogą być. Lekarz pierwszego kontaktu jednak zostawił mnie w szpitalu jednak pielęgniarki jak i lekarze przez 3 dni nic ze mną nie robili chociaż gorączkę miałam 40 stopni i do tego drgawki. Wręcz patrzyli na mnie ze przyszłam do szpitala dla swego widzimisię. Po 4 dniach w końcu zrobiono mi badania i wyszło że mam zakażenia poprodowe wykonano mi zabieg. Dziewczyny powiedzcie mi czy to jest normalne zachowanie lekarzy czy ja przesadzam że uważam że to było zaniedbanie?