reklama

Prezenty...

reklama
Pati, szczerze nie pamiętam. Miałam wówczas kilka lat. Niestety musiałam je oddać, gdyż miałam uczulenie na ich sierść i ciągle kichałam i miałam paskudny katar. Jedyne co pamiętam, że bardzo przeżyłam rozłąkę i nauczyło mnie to na całe życie,że nic się nie oddaje, porzuca ( zwierzęta)i że trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje decyzję. Ta sytuacja wyryła mi się nieźle w pamięci. Były to bardzo kochane zwierzątka, spałam z nimi,bawiłam się.
 
A ja się nie mogę zdecydować na zwierzaka. Myśleliśmy o kotku albo o śwince morskiej, plan był taki, że jak się przeprowadzimy, to i zwierz sie pojawi- ale póki co nie ma. Jakoś mnie przeraża perspektywa, co zrobić ze zwierzakiem, jak będziemy wyjeżdżać. Mamy rybki, i z nimi nie ma problemu, przeciwnie- po kilkudniowym wyjeździe akwarium czyściutkie, że hej! :-D i chyba na razie tylko te rybki zostaną.
 
ja wciaz debatuje z A....;/...a Klaudia od 2 dni mowi do mnie zamiast mamusiu...moj kroliczku i A sie smieje, ze juz mamy zwierzaczka...baaardzo smieszne...
 
reklama
Ja takich stworzeń nie lubię a zresztą to kot by długo jej nie dał pożyć;-) wolałabym chyba ptaki jakieś papużki czy coś.

Wszelkie gryzonie u mnie odpadają :-)
jedyne na co zgodziłabym się to kameleon;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry