• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Prezenty...

reklama
Pati, szczerze nie pamiętam. Miałam wówczas kilka lat. Niestety musiałam je oddać, gdyż miałam uczulenie na ich sierść i ciągle kichałam i miałam paskudny katar. Jedyne co pamiętam, że bardzo przeżyłam rozłąkę i nauczyło mnie to na całe życie,że nic się nie oddaje, porzuca ( zwierzęta)i że trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje decyzję. Ta sytuacja wyryła mi się nieźle w pamięci. Były to bardzo kochane zwierzątka, spałam z nimi,bawiłam się.
 
A ja się nie mogę zdecydować na zwierzaka. Myśleliśmy o kotku albo o śwince morskiej, plan był taki, że jak się przeprowadzimy, to i zwierz sie pojawi- ale póki co nie ma. Jakoś mnie przeraża perspektywa, co zrobić ze zwierzakiem, jak będziemy wyjeżdżać. Mamy rybki, i z nimi nie ma problemu, przeciwnie- po kilkudniowym wyjeździe akwarium czyściutkie, że hej! :-D i chyba na razie tylko te rybki zostaną.
 
ja wciaz debatuje z A....;/...a Klaudia od 2 dni mowi do mnie zamiast mamusiu...moj kroliczku i A sie smieje, ze juz mamy zwierzaczka...baaardzo smieszne...
 
reklama
Ja takich stworzeń nie lubię a zresztą to kot by długo jej nie dał pożyć;-) wolałabym chyba ptaki jakieś papużki czy coś.

Wszelkie gryzonie u mnie odpadają :-)
jedyne na co zgodziłabym się to kameleon;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry