Agusimama
Aktywna w BB
Muszę się zgodzić z dziewczynami , jestem a raczej byłam 18 lat żoną mamisynka, efekt mojej wielkiej miłości to utrata domu ,w koncu brakło mi cierpliwości odeszłam z trójką dzieci, dziś żałuje że nie zrobiłam tego dawno temu ale bałam się jak sobie poradzę z malutkim dzieckiem, dziś radze sobie z całą trójką wróciłam do mamy , czyli 266 kilometrów na stare śmieci, ale do takiej decyzji trzeba przynajmniej dwóch podstawowych rzeczy,odpowiedzieć sobie czy możesz tak przez całe życie funkcjonować,jeśli nie to zmobilizować wszystkie siły aby się uwolnić, mi zeszło prawie pięć lat,dziś może nie jest różowo, ale myśl że mamisynek i jego mamusia są tak daleko jest bezcenne ,a na resztę szczęścia ciężko pracuje,a brakiem mężczyzny wcale bym się nie martwiła , życie nie znosi pustki. A to co opisałaś to patologia , pomyśl czy twoje dziecko ma być w takich warunkach dorastać,dziś mamusia robi wodę z mózgu twojemu mężowi ,potem weźmie się za twoje dziecko.Dziś moje teściowa ma nadzieję że się jeszcze zejdziemy...... przez osiemnaście lat każdego dnia walczyła ze mną , wygrała nawet z moją ślepą miłością i oddaniem ,jej wygrana dziś dla mnie oznacza szczęście ,jest w moim życiu człowiek dla którego jestem najważniejsza, poznaje nowa jakość życia , ja to być kochana i szanowana, czego i Tobie serdecznie życzę.


Naprawdę, moją Mamę poznałam w 2006 roku i nie żałuję!Jesteś wspaniała!!!