Udało się

Spędziliśmy z Mają prawie całą godzinę. Nie spała, nadal bardzo kontaktowa. Dzieci dostały spore Misie-doktorki od studentów??? Maja sama próbowała go głaskać gdy weszliśmy. Gdyby nie gorączka 39.5 byłaby silniejsza, no i ta sinica...
Ale za to, kiedy do niej mówilam o tym, jaki zrobi nam prezent na święta i zejdzie z respiratora, to saturacja podskoczyła jej z 77 na 82

Powiedziałam jej też, że Prezydent Kaczyński wysłal jej paczkę z 3 fajnymi zabawkami, a w gazecie czyta o jej sile cale mnóstwo ludzi i nie moze nikogo zawiezc.
Oj, Panie Boze...tak ciężko mi patrzeć na cierpienia i słabość własnego dziecka, a tęsknota moja nie zna granic. Błagam Cię, spraw świąteczny cud, daj nowe, zdrowe życie temu dziecku, a będziemy w niej wychwalać Imię Twoje. Amen.
Trwam do jutra, rano biegiem po kolejny Fakt, dalej do Mai przed cewnikowaniem i znowu wyczekiwanie na...wyrok?!?
Módlmy się...kto jak tylko potrafi, plisssssssssssssssssssssssssssssssssssssssss