Noooo dziewczyny...wszystkie z was, które tak gorliwie razem z nami się modlą...
WYMODLIŁYŚCIE

! ! !
Wchodzimy do niuni, a ona na wysokiej podusi podparta....patrzy na nas kochnymi ślepkami i już rączka wędruje do szarpnięcia rurki

Az się łzy ze szczęścia zakręciły, tak dawno nie była w tak dobrym stanie. Przebrana w inny kaftanik, bez plastra na ranie, uczesana i grzeczna - bez wariacji ciśnieniowych. Owszem, saturacja byle jaka bo 73-75 na 100% tlenie. kolor skóry blado-siny ale....
Dopadliśmy do niej, jak wilki do świeżego mięska. Ach...nasza niunia !!!
Pobawiliśmy się trochę a 20 minut zlecialo jak w sekundę i juz nas wyproszono...buuuuuuuuuuu, przecież moje dziecko idzie jutro na zabieg i znowu bedzie w opłakanym stanie przez pare dni

wrrrrrr.....
A oto zdjęcie z tego momentu:

