A ja już przeczytałam i wierzę, że będzie dobrze.
Moniko, Majki to silne i cudowne dziewczynki. Moje Maleństwo ma też na imię Maja. Niewiele osób jej dawało szansę przeżycia, a już nikt nie marzył o "normalnym" rozwoju jak po urodzeniu dostała tylko 2 pkt. Urodziła się w 41 tc. z wagą 2070g, w zamartwicy, z pępowiną powiązaną w supełki. Nie była wystarczająco karmiona chyba od miesiąca, bo łożysko było już zupełnie zniszczone i powstało już zakażenie ciążowe. Na domiar złego zaczęła się nagle rodzic w domu. Lekarka z karetki pogotowia nie chciała jej odbierac i urodziłam ją dopiero siną, przyduszoną w szpitalu. A dzisiaj jest wspaniałym, radosnym słoneczkiem. Wasza Majeczka też niedługo będzie dla Was jedynie radością. Jest taka piękna. Przesyłamy jej ogromne całuski i modlitwy.