nie wiem, co napisać

byłam dzisiaj na zakupach... z dziećmi
już musielismy uzupełnić, bo przez tydzień nie byłam w stanie tego robić

niby fajnie było...
ale ja ciągle mam świadomość, że Majeczka (*) nie pójdzie na zakupy,
nie pobawi się w "kulkach", nie popływa na basenie, nic już nie zrobi
..........................................
nie usłyszymy jej śmiechu, nie spojrzymy w cudne oczka, nie posmiejemy się z nią,
............................................
i dlatego jest mi cięzko
bardzo cięzko......
nie potrafię tego ogarnać....
czuję się tak, jakby odeszło dzieciątko z najbliższej rodziny...
i tak ogromny smutek me serce rozdziera...
i patrze na swoją młodszą córeczkę /starsza od Majeczki o 1 miesiąc i 4 dni, prawie rówieśnice/ i próbuję sobe wyobrazić........ nawet nie mogę o tym mysleć, bo od razu odlatuję.....
Moniko, Marcinie... trwajcie razem! czuję, że niedługo... będziecie szczęśliwi...
Nadal łączę się z Wami w bólu...cierpieniu... żalu...
I znów łzy płyną po policzkach.....:-

-

-

-

-

-

-(