Sliczny plakat, az to wszystko wydaje mi sie takie nierealne, jakby nie dotyczyło mnie i naszego dziecka. Niesamowite.
Niestety, jak kolory tego plakatu, życie raz jest szare, a raz raduje czerwienią.
I takie jest właśnie nasze życie. Wczoraj cieszyłam się, że z Maja lepiej, a dzis jestemy powaznie zaniepokojeni. Maja zadko gorączkuje, ale wciąz ma rozwolnienie, znowu brak apetytu. W dodatku ogromnie straciła na wadze, bo w ciągu jednego dnia az 700g ! - przyczyną jest najprawdopodobniej podany dozylnie lek odwadniający, który dotychczas mala dostawala doustnie, inaczej sie wchłaniał. Znowu zrobiła sie niespokojna, marudna. A my tak uporczywie walczylismy o kazde deczko jej cialka.
Nie wiem co będzie do poniedziałku. Juz mnie denerwuje ten szpital, szczegolnie jedna piguła, która ma problem żeby przygotowac mojej córci świeżą herbatkę!
Los wyprawia z nami co mu sie podoba. Im bliżej terminu, tym więcej stresów. Ciężko mi sobie z tym radzić, ale poddać się nie mogę, nie teraz.
Oddają Maję w ręce Boga, wszystko inne zawiodło. Dlatego gorące i szczere prośby o zdrówko dla Mai są nam tak cenne. Wiem, że jesteście ze mną, i mamy spore szanse, że wyprosimy co trzeba - "Pókajcie, a będzie Wam otworzone"!
Rety, rety rety...daj Bóg jak najszybciej tę operację.