Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.

Mam wskazanie od okulisty ale chyba go nie pokażę , wolę rodzić sn. Co do lewatywy to jestem jak najbardziej za -( uczyłam sie za położną, przez ciążę musiałam przerwać no i w końcu zostałam dietetykiem, ale 1,5 roku zaliczyłam ) w czasie praktyk przy jednym z porodów rodzącej się "przydarzyło" i muszę powiedzieć że sytuacja nie była miła dla nikogo na porodówce, tak że wolę zaliczyć lewatywkę.
Co do nacięcia krocza to jeśli jest wskazanie - a to widać po stanie skóry krocza przy wychodzeniu główki -też jestem za, zdarzały się pęknięcia aż do odbytu no i wtedy trzeba wołać chirurga 

. To taka niesamowita chwila. Ale mój mąż też mi powiedział, że nie wyobraża sobie, że mogło by go przy mnie nie być w takiej chwili. Powiedział, że robi to głównie ze względu na mnie (nie na chęć sprawdzenia się czy coś w tym stylu), bo kobieta wtedy potrzebuje wsparcia...no i kogoś kto by się dopominał o swoje (chociaż wydaje mi się, że mężczyźni są bardziej zagubieni w tym dniu niż kobitki z bólami porodowymi
).
. Oj chyba będziemy takie dwa płaczące ludki...bo ja to na pewno będę ryczeć ze szczęscia
.
dlatego ja też jak najbardziej jestem za lewatywa bo nikt mi nie wmowi ze na porodówce nie zwraca się uwagi na takie wypadki... mozna to uważac za naturalne i przymykac oko ale ... no wiadomo
nacięcie to samo.Mam koleżanke która własnie tak pekła bo sie uparła zeby jej nie ciąć.Bez plastyki odbytu i wejścia do pochwy sie nie obyło...
cudowne uczucie - marze o tym znów



niestety przezyła to moja koleżanka...
albo tacy co sie z żony wysmiewają wręcz - kolega z pracy opowiadał jak był przy porodzie wiec wiem że i tacy są



;-):-)
. Z Melusią też mi się tak marzyło, a urodzilam ją w sobotę o 17.30, a zobaczyłam następnego dnia o 11.00, jak mnie zwieźli z ojomu na położnictwo po cc! Jak ją mi przynieśli, to tak płakałam, że mnie położne uspokoić nie mogły! Do dziś wspominam to nasze pierwsze spotkanie... muszę iść ukochać córcie, tak się jakoś wzruszyłam tym wspomnieniem, (ach te hormonki
)

