hej! witam i ja. próbuję nadrobić ale nie mam szans. w weekend mieliśmy odwiedziny bo każdy chciał chociaz na chwile zobaczyć malucha. dzisiaj od rana była połozna. teraz mąż pojechał do urzędu zarejestrować młodego, Olek spi a ja szybko do was.
probujemy się poznać i ogarnąć w domku więc przepraszam że mnie mało z wami. a tak mi brakuje rozmów na forum. ale mam nadzieję że szybko się unormuje nasz dzień i znajdę czas by być na bieżąco.
póki co jest ok. w dzień mały spi, je i jest ok. gorzej noce. ale i z tym mam nadzieje damy radę. dopiero się uczymy siebie. generalnie nie narzekam bo jest cudnie.
poród minął mi błyskawicznie, w szpitalu też ok chociaż nie spałam tam w ogóle. teraz jeszcze troszkę narzekam na ranę krocza ale i tak myslałam że będzie gorzej. generalnie każdemu życzę takiego porodu. bałam się a strach ma wielkie oczy.
od dzisiaj mogę wg położnej rozpocząć werandowanie. więc jak mąż wróci to wystawimy małego na taras na 10 min. słonko świeci więc niech zaczerpnie powietrza. cieszę się bo niedługo będę na spacerki śmigać.
na g wkleję fotki. i sprobuję troszkę poczytac co się działo jak mnie nie było.