Dzień dobry!
Losiczko- no rzesz ty cholibcia- wredzizna jedna no...

No ale może dzisiejsza wizyta u lekarza będzie satysfakcjonująca

Czekam na wieści
Katka- mocno trzymam kciuki za tatę- byle wszystko było dobrze
Ilonko- to w końcu wrócisz do nas na dobre jak męża już odtransportowalaś
Katrinko- musiałabym zrobić wymiankę i postawić łóżeczko, a teściowa wystawić za drzwi
Truskaffka- tylko ta moja pseudo taktyka malo się sprawdza pod względem skuteczności, ale przynajmniej mam spokój
Roszpunko- wczoraj już zapomło mi się- zaraz wstawię, bo mi głowę już ukręcicie
A wczorajsza kolacja??? Ufff... Do kościoła sie spóźniliśmy, nie wykazałam inicjatywy w pomaganiu- w ogóle. Stanęłam z boku i czekałam na rozwój wydarzeń i glówną odsłonę nowej gry aktorskiej mojego "ulubionego" szwagra. Mój mąż jakiś zamyślony, posępny- czasem mam wrażenie, że też gra przed publiką zwiększony smutek i żałobę, ale... Padalce przywiozły półtora blachy ciasta, teściowa zrobiła jedno i dokupiła resztę. Nie zmienia to faktu, że nie poczuwali się do obowiązku pomocy i chociażby dokrojenia ciasta jak sie kończyło, ale już w tym wieku nie wychowasz

Szwagier mój oczywiście chcąc zwrócić na siebie uwagę pyta przy stole: wy w piątek wyjeżdżacie z dziewczynami (zwraca się do mojego męża mówiąc o mnie i mamusi) na co już w wielkiej frustracji odpowiadam, że jeszcze nie wiemy czy pojedziemy, że nie rozmawialiśmy o tym itp. To nie był ani moment, ani miejsce na tą dyskusję. Ale szwagier dalej drąży- no ale dlaczego itp. Odpowiadam więc, że jak chcą mogą przecież sami jechać. No i sru... Obrazil się. Teściowa mnie pyta czy pojedziemy do tej puszczy, więc jej mówię, że mogą jechać jak chcą- ja na razie nie mam ochoty. Od kiedy się mną przejmuje? Chyba że bada grunt by pojechać tylko z synusiem- pełna sielanka. Mąż pojechał na polowanie, mamusia mu zrobiła kolacyjkę po powrocie, bo wcześniej jak proponowałam to nie chciał, odwrócił sie dupa w lóżku. A ja noc bez senna, skurcze łydki tak bolesne, że aż łzawe. Rano pytam czy chce śniadanie (bo nie wiem czy mu robić, czy może mamusia mu zrobi. Odpowiada, że zrobi sobie sam, więc nie wtrącam się- robię tylko dla siebie.
Nie czuję się żoną- w ogóle. Znów kolejny wielki dołek, moment zwątpienia czy warto dalej walczyć, czy warto się starać i pytanie skąd wziąć na to siły???
Wysiadł z samochodu bez słowa, bez buziaka, trzasnął drzwiami i poszedł. Obrażalski. Ale poźniej usłyszę, że ja jestem foszasta.

)) Nie odezwał się, a zazwyczaj robi tak każdego ranka sprawdzając czy dojechałam. Dzisiaj widocznie nie interesuje go czy jestem cała
jane- głowa do góry, za chwilkę będzie lepiej.
Lori- ja bardzo chętnie tylko musze Cię znaleźć na enpr`ze.
Losiczko- nie mam żalu, że powiedziałaś, miałaś oczywiście od początku rację, więc
Lori nie sugeruj się moim wykresem

i rzeczywiście miesiąc wcześniej brałam jakieś globułki dopochwowe, więc może to one były receptą na dziewczynkę
Ania- spij póki możesz
Małami- spokojnie, zawsze te zakupy na ostatnią chwile są najbardziej owocne

tylko niestety kosztują nas troszkę nerwów
Ilonko- to mpv- to też coś z czerwonymi krwinkami, tylko nie pamiętam czy średnia objętość, czy waga. I nie czytaj już głuptasie
jane- taki świeży chlebuś to jest rewelacja

a z czym robisz?
Miłego dnia Wszystkim.