reklama

przyszłe mamy Lublin

Aluśka gratulacje!! :D najważniejsze że daliście radę i już najgorsze za Wami :) daj znać kiedy w domu będziesz , bo ciekawa jestem jak długo po porodzie trzymają w szpitalu.
Cześć Jurczux :) już na wylocie jesteś - szykuj torbę :D ja na listopad mam termin, więc cieszę się że szlaki przetrzecie. Każdy szpital ma plusy i minusy, także jakoś to będzie!
 
reklama
cześć lublinianki :) ja wkroczyłam w 37 tydzień (termin z OM 09.10), nie wiem jeszcze w którym szpitalu chcę rodzić, stwierdzam, że nie ma dla mnie żadnego dobrego szpitala w naszym mieście :) zastanawiam się nad Świdnikiem - chcę tam w przyszłym tygodniu pojechać, biorę jeszcze pod uwagę Kraśnickie. torba tak trochę spakowana, ale jeszcze nie mam wszystkich rzeczy, w tym tygodniu dopakuję :)
Do lekarza chodzę do Luxmedu do dr Kościeleckiego - jestem z niego w miarę zadowolona, bo jest bardzo delikatny, ale niestety pracuje w MSWiA i nie mam co na niego liczyć podczas porodu...

a masz jakies pozytywne opinie nt Świdnika? pytam bo ogólnie ja tam mam po prostu najbliżej i jesli jest dobrze to nie bede szukac nic innego... chociaz u mnie to dopiero 10 tc wiec mam jeszcze czasu a czasu na myslenie o tym.. :)
 
A ja polecam Jaczewskiego. Póki co to jeszcze chodzę do szkoły rodzenia ale jestem bardzo zadowolona. Jesli porod chociaż w połowie będzie wyglądał tak jak obiecują to naprawdę super:-)
 
A ja mam ciekawe wiadomości;) chyba nie bardzo jest sens się nastawiac na szpital tak bardzo ;) przedwczoraj moja koleżanka zaczęła rodzic, miała rodzic na Staszica albo świdniku, ale niestety miejsce było jedynie na lubartowskiej;) a jechała z odplywajacymi wodami, więc powinni ją przyjąć w pierwszym szpitalu do którego pojechała...
 
Mom to be a co obiecują? :) podziel się ploteczkami. Ewelinka od początku twierdzę, że tak może być :p ale dziewczyny, serio myślicie że będziecie w trakcie akcji analizować walory szpitala? :p najważniejsze będzie to żeby dziecko urodzić szybko i bezpiecznie!
 
No właśnie, wcześniej myślałam trochę inaczej, bo szkoły rodzenia mają rankingi swoje szpitali, żeby dobrze wybrać, a tu takie buty, że najpierw nastrasza że jakiś szpital to rzeźnia a później wychodzi na to że trzeba tam rodzić i rodząca przerażona i załamana...
 
Dlatego uważam, że trzeba zachować zdrowy rozsądek. Jesteśmy w Polsce , sytuacja w szpitalach publicznych jest jaka jest: zapomnieć o jednoosobowych salach porodowych i poporodowych czy pięknych wnętrzach. Skupić się na porodzie i tym co każe personel robić po to, żeby jak najsprawniej urodzić a z dzieckiem było wszystko dobrze. Jak wszystko będzie ok to 2-3 dni później będziemy już w swoich ładnych domach i ciepłych łóżkach i zapomnimy o szpitalu. :) więcej rozsądku, mniej paniki i rozmyślania jak będzie :)
 
Dlatego uważam, że trzeba zachować zdrowy rozsądek. Jesteśmy w Polsce , sytuacja w szpitalach publicznych jest jaka jest: zapomnieć o jednoosobowych salach porodowych i poporodowych czy pięknych wnętrzach. Skupić się na porodzie i tym co każe personel robić po to, żeby jak najsprawniej urodzić a z dzieckiem było wszystko dobrze. Jak wszystko będzie ok to 2-3 dni później będziemy już w swoich ładnych domach i ciepłych łóżkach i zapomnimy o szpitalu. :) więcej rozsądku, mniej paniki i rozmyślania jak będzie :)
a ja uwazam ze chociaz "jestesmy w Polsce" to warto cos od Polski oczekiwac. Jesli nie bedziemy miec zadnych wymagan to nigdy nic sie nie zmieni. Jednoosobowa sala to wiadomo poki co utopia ale wpychanie 4-6 lozek do dwuosobowej sali? powinna byc jakas norma nieprzekraczalna minimalnych metrow ma osobe. Ale to jeszcze nie takie wazne jak dbalosc o zdrowie kobiety i dziecka. Nie chce czarnorzeczyc ale jak slucham/czytam o koszmarach porodowek wynikajacych z bledow lekarskich (ktorych inni lekarze "nie widza"), zaniedban lekarskich, nepotyzmu, dazeniu do awansu kosztem pacjentow, etc... moim zdaniem to jest tak ze zawsze moze sie zdarzyc blad (np z przemeczenia) ale wazne jest zeby pozostaly personel reagowal i pomagali pacjentom jesli widzi ze kolezanka/kolega lekarz cos konoci... a nie falszywa solidarnosc buduje tylko sciane dystansu, milczenia i podejscie "nikt nic nie widzial", "mnie tam akurat nie bylo"... nabardziej sie obawiam ze lekarze/polozne cos mi naknoca przy porodzie.

Żeby do czegoś dojść trzeba wyruszyć w droge!
 
reklama
Grama okej no ale co z tym zrobisz? nic. Będziesz się wykłócać w trakcie porodu o to żeby leżeć na sali 2 osobowej, bo tak powinno być w cywilizowanym kraju? no szpitale są przepełnione, rodzących jest dużo, lekarzy na dyżurze jest mało. W Lublinie i tak nie mamy co narzekać, bo opieka jest naprawdę na wysokim poziomie. A partactwo zdarza się jak wszędzie - jeśli chcesz się tym stresować i rozmyślać jak to będzie strasznie i jaki personel jest do doopy to możesz - przecież to Twoja wola :) ja wolę myśleć , że wszystko przebiegnie prawidłowo a ja jestem w fachowych rękach. I mam w nosie, że na sali będzie 5 osób. Cóż kwestia podejścia - mamy różne ,więc tu się nie dogadamy. Ja nie czytam strasznych opowieści z porodówek, bo mi to niepotrzebne. Dla mnie szklanka jest zawsze do połowy pełna :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry