reklama

puste jajo płodowe

asiaxkk

Fanka BB :)
Hej wszystkim. Mam 28 lat w jestem po pierwszym poronieniu z powodu pustego jaja płodowego (pierwsza ciąża). Po pierwszej miesiączce po poronieniu zrobiłam usg na którym wyszło, że macica ładnie się oczyściła. Lekarz prowadzący ciąże powiedział, że po pierwszym poronieniu nie robi się badań i możemy starać się dalej. Na własną rękę zbadaliśmy prolaktynę, toksoplazmozę, tarczycę, bakterie w nasieniu i wszystko wyszło dobrze. Mam pytanie czy któraś z Was miała może puste jajo płodowe i czy jest szansa, że druga ciąża po krótkim odstępie czasu będzie prawidłowa? Czy mogę zrobić jeszcze jakieś badania zalecane przy pustym jaju płodowym?
 
reklama
Na świecie jest statystycznie bardzo dużo poronień na wczesnym etapie ciąży. Wiekszość z nich nie jest spowodowana żadną chorobą matki czy ojca dziecka tylko jest tzw. "Wypadkiem przy pracy". Wiem brzmi brutalnie ale jedno poronienie nie dyskwalifikuje was jako rodziców i możecie spokojnie działać dalej, Co najważniejsze staraj się unikać stresów bo one w niczym nie pomagają. Wpadnij tu u nas na forum na wątek "starania po straconej ciąży albo "ciąża po poronieniu" tam są dziewczyny po przejściach i na pewno Ci pomogą.
 
Hej wszystkim. Mam 28 lat w jestem po pierwszym poronieniu z powodu pustego jaja płodowego (pierwsza ciąża). Po pierwszej miesiączce po poronieniu zrobiłam usg na którym wyszło, że macica ładnie się oczyściła. Lekarz prowadzący ciąże powiedział, że po pierwszym poronieniu nie robi się badań i możemy starać się dalej. Na własną rękę zbadaliśmy prolaktynę, toksoplazmozę, tarczycę, bakterie w nasieniu i wszystko wyszło dobrze. Mam pytanie czy któraś z Was miała może puste jajo płodowe i czy jest szansa, że druga ciąża po krótkim odstępie czasu będzie prawidłowa? Czy mogę zrobić jeszcze jakieś badania zalecane przy pustym jaju płodowym?
Ja tak mialam kilka lat temu ;) co prawda nie staralismy sie o dzidzie pozniej ,ale pewnie nie byloby z tym problemu ;)
 
reklama
Dziewczyny, proszę o poradę. Od początku moja ciąża nie przebiegała prawidłowo. Zaczęło się od pierwszej wizyty w 5t1d, kiedy to dr powiedział, że pęcherzyk jest za mały (2mm), kazał zbadać betę. Beta przyrastała o 47% co dwie doby, więc slabo. Kolejne usg w 6t1d, pęcherzyk 5 mm, nadal brak zarodka. Dalej czekamy. Obecnie już się nie łudzę, zaczynam 11 tydzień pęcherzyk 1,56 cm, zarodka brak. Lekarz ciągle każe czekać, mówi że pęcherzyk rośnie, brązowe plamienie które mam od kilku dni dr nie uznał za początek poronienia (robił usg i pęcherzyk ma się dobrze). Nie wiem co robić, czy iść sama do szpitala żeby to zakończyć? Czuję się winna, że lekarz ma jeszcze nadzieję a ja ją straciłam. Ale jak dla mnie wszystkie znaki sugerują, że tym razem się nie udało...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry