No i kochane jestem juz po. Z dzidzia wszystko ok. Synus wazy bagatelka 650 g ;D, wszystkie wymiary w normie, choc ich nie notowalam to generalnie na podstwie wymiarow z ekranika data porodu waha sie od 25.01 do 06.02. Zdjatko jest takie sobie, pozniej jak bede miala chwilke to wkleje, ale na ekraniku bylo w miare dobrze wszystko widac, nawet buzke

i moja gin stwierdzila ze jest podobny do mnie

Na co moj maz sie oczywscie obruszyl. No a poza tym teraz ta wizyta to juz byla zabawna, no bo i ja z brzuchem a moja gin jeszcze wiekszym ;D cos w rodzaju: przychodzi ciezarna do lekarza a lekarz tez ciezarna ;D No ale juz dzis wypytalam ja dokladnie o wszystko, wiec ma rodzic pod koniec listopada, no wiec ja oczywscie a co ze mna? No i tak: za miesiac ma jeszcze byc, potem rodzi, a potem jak wypadnie wizyta w grudniu to ma juz byc ponosc z powrotem. To sie nazywa kobieta pracujaca. Ale ja w kazdym razie spokojniejsza, ze jednak nie zostane bez gina pod koniec ciazy.
Aha, no i jednak powinnam zrobic szczepionke na tezec (na wszelki wypadek), badanie na glukoze i jeszcze jedno, ktore zapomnialam na czym ma polegac : TIT cos tam o proteinach mowila, ale musze meza dopytac. Brac dalej zelazo i tyle.
Oj jaka jestem szczesliwa ze wszystko w porzadeczku.