motylek bez obrazy- nie chcę cię pouczać, ale nie uważasz, że trochę przesadziłaś z reakcją? jak znam facetów, to po takim ataku na pewno nie prędko się u ciebie pojawi, bo według niego on jest niewinny i nie ma za co przepraszać. pogadaj z nim- takie uciekanie i burzenie się nic nie dadzą. i jeszcze raz bez obrazy
Kinga,mama no i motylek 
no to będziemy razem czekać na efekty boboseksów- ja mam na ten sam dzień co mama na termin testowanka

a swoją drogą
mama śliczny ogród, śliczne dzieci w ślicznym ogrodzie i wogóle wszystko śliczne

masz tak, jak ja zawsze marzyłam (i nadal zostanie to tylko w sferze marzeń). ale gratuluję i życzę dużo słonka, żeby dzieciaczki mogły się wybiegać na dworze i ogród pięknie rozkwitał
palissa- bardzo mi przykro :-(
ja mam wogóle mega dołka. po 1- zmienili mi umowę w firmie i teraz to już mam o dzieło nie o pracę i będzie dupa, bo mało tekstów będę mieć do pisania (moja praca to korektor tekstów

) i właściwie to taka będzie bardziej jak dodatkowa. czyli od przyszłego tygodnia zaczynam szukać pracy. oby mi się poszczęściło

no i po 2 (ten mój w/w dołek) to jakoś tak mam wrażenie, że nigdy nie uda mi się zajść w ciążę :-( wiem, że smęcę i wogóle, ale komu innemu mogę sie wyżalić, jak nie wam? źle mi i tyle. w poniedziałek jadę do ginki, oby był pęcherzyk (jakoś nie czuję jajników- może teraz więcej czasu potrzebują?). okaże sie czy będzie odpowiednio duży pęcherzyk, czy są jakieś inne, które kiedykolwiek będą się nadawały do "podrasowania". aj, tyle mi się na głowę zwaliło, że mnie to przerasta. nie da się całkiem wyłączyć pragnienia zajścia w ciążę i urodzenia ślicznego dziecka, ale jak o tym nie myśleć, skoro to tak boli :-(
ach, idę się zdrzemnąć, bo wparowałam wam tutaj jak ruski czołg i jeszcze ze smutami. małżyk kombinuje nad czymś w kuchni- twierdzi, że rolady robi (jak go widzę, to jego działania bardziej mi się kojarzą z gotowaniem piasku w grillu jak dzieci
mamy) to ja się zdrzemnę- oby mi się lepiej zrobiło.
pozdrawiam was wszyściuteńkie
