ja Ale położyłam spać i wpadłam Was poczytać...
mama na rosiłek sie pisze... mniam mniam...
zazdrość... ja też jej czasem doświadczam, ale nie w takim sensie by przez to komuś życzyć źle... poprostu coś tak wśrodku ściśnie, że ktoś ma coś co my byśmy chcieli mieć a z jakichś wzgledów mieć nie możemy... taka myśl a potem... potem żyje sie dalej...
no i tak sie zastanawiam kiedy powiedziec rodzinie o nowym ludziku i myśle, że powiem dopiero po USG w 12 tygodniu... jakoś tak boje sie powiedzieć wcześniej, tak jak pisałyście odkąd sie pocznie nowe życie ciagle jest już strach o tą małą istote, najpierw żeby pierwszy trymestr przetrwać to będzie już lepiej, później, żeby poród odbył sie dobrze i o czasie i aby tylko zdrowe sie urodziło, później, żeby nie chorowało, jak nauczy sie przemieszczać to żeby sobie krzywdy nie zrobiło nie spadło skądś... później jak do szkoły to znowu stres jak tam będzie... jak dorasta to żeby w złe towarzysto nie wpadło, nawet jak już sie usamodzielni i pójdzie na studia, do pracy, ma swoją rodzine to i tak sie będzie mysleć... taka już natura matek... dlatego myślę, że powiemy o dzidzi jak już ją zobaczy na USG i usłysze bicia serduszka - wtedy stanie sie dla mnie naprawde realnym ludzikiem bo tak to nie mogę sobie tego uprzytomnić, że już go mam i wyciągam ten test i patrze na te II kreski ciesze sie i niby wiem, że już jest, ale... i tak po kilka razy dziennie... chyba jakaś głupia baba jestem!!!