hej, hej... eh dołek mnie złapał.. Poradzcie coś dziewczyny.. starania zaczeły się milusio, 1 cykl ok. Nie udało się co prawda, ale owu była raczej (tak mi się wydaje). Potem czekałam na okres.. oczywiście w pogotowiu z teścikiem (bo czułam się jakoś dziwnie - jak nigdy.. jakies bóle, ciągniecia w brzuszku, zmęczenie)... Niestety przylazł
Powiedziałam sobie: może następnym razem się uda... Czekałam na następną owu.... cieszyłam się jak nie wiem na samą myśl o następnym próbowaniu... i ... nie doszło do tego.. bo mój mężul popił sobie na imprezie wódeczki (eh..i to zupełnie przez przypadek-potem był zły... na to, co zrobił..) na dzień przed wielkim próbowaniem...a ja się bałam potem spróbować, że plemniki uszkodzone i w ogóle zdenerwowałam się tym... A owu była i to baaardzo wyraźna... Do teraz sie boje.. eh.. co teraz z jego "materiałem genetycznym"... nie będzie uszkodzony w następnym moim cyklu...? Co zrobić.. - przygotowywaliśmy się do ciąży, jedliśmy witaminki, a teraz to na marne? Poza tym stres i zmęczenie dnia codziennego mnie dobijaja... 


