Czesć dziewczyny! Od ostatniej wiadomosci odniosłam mały a w zasadzie wielki sukces - nauczyłam maluszka zasypiania przy sobie, a nie lulania na rekach, teraz maluszek wcale tego nie lubi
. Dzięki temu mogę chłopców razem uspać - jeden z jednej, drugi z drugiej strony. Czasem przy pierwszej dzemce śpie z nimi, zwłaszcza jak czuję się zmęczona, bo jednak opieka nad dójeczką maluszków jest wyczerpująca. Ostatnio niestety mieliśmy mały wypadek: szykowałam chłopców do spacerku, posadziłam młodszego na dywanie, bawił sie grzecznie, odwróciłam się na chwilke po ciuszki a tu mój starszy synek nie wiadomo jak, skąd i kiedy dorwał wkrętarkę i rzucił w stronę młodszego. Zrobiła się ranka, wydawało mi się że nawet jakaś dziurka (ale to była na szczęście opuchlizna), oczywiście krew, panika, no ale musiałam szybko działać i sytuację opanowałam. Zdałam sobie jednak sprawę jaka na nas ciaży odpowiedzialnośc za dzieci, z drugiej jednak strony nie zawsze mam szansę ich ochronic. Praktycznie nie spuszczam ich z oka przez cały dzień a tu odwróciłam sie na chwilkę i doszłoby do tragedii, ale jak temu zapobiec, czy miałyście podobne sytuacje?? Ja ostre sprzęty chowam jak najgłebiej, ale mój synek i tak czasem znajdzie, wiec co robić. Pozdrawiam, papa




