mam pytanie z trochę innej beczki, ale nieco pokrewne więc zapytam tutaj:
przed ciążą nie istniały dla mnie słodycze, ciasta, nic co ma słodki smak, zawsze wolałam przegryźć śledzia, kabanosa, albo ogórka kiszonego. W ciąży mnie wzięło na słodkie, i nadal trzyma. Czy któraś z Was tak miała? Czy to dlatego że jeszcze karmię? A jak przestanę karmić to mi przejdzie? Ja nigdy tak nie jadałam: kanapki z miodem, dżemem, naleśniki z serem na słodko. Takie potrawy dla mnie nie istniały na kulinarnej mapie.