Jejku jak czytam wasze posty to się nadziwić nie mogę jak wasze dzieci maja urozmaicona dietę. U nas nietolerancja laktozy trwa nadal i nawet po soczku jabłkowym mały się meczy.A ja jestem juz zmęczona czytaniem wszystkich etykietek na słoiczkach,muszę zawsze szukać bez dodatku mleka,bez produktów wzdymających po prostu rewelacja. Narazie Jamie dobrze zaakceptował kleik ryżowy,marchew z ziemniakiem i kabaczek. Z owoców podawałam mu jabłko ale się bardzo męczył a bananem pluł tak daleko jak umiał:-).No nic metoda prób i błędów trwa nadal.Mam jeszcze na koniec pytanie,od którego miesiąca wprowadzacie mięsko?