reklama

Rozszerzenie diety Maluszka

Ja też daję gotowe, bo tak mi wygodnie. Mogłabym napisać, że nie mam czasu bawić się w gotowanie kaszek, ale lenistwo też tu ma swój udział :-p A po za tym już niedługo mąż też będzie karmił małą, a na chwilę obecną on nawet gotowca jeszcze nie robił ;-)
 
reklama
Edysiek Agunia dzięki Bogu nie jestem sama:tak:
Już zaczęłam wyrzuty sumienia mieć, że dziecku gotowe kaszki daję, po roku na krowim będę manną i inne gotować póki co na gotowcach jedziemy.
 
A u F wszystko z Nestle skutkowało zatwardzeniem. Także Nestle u nas odpada, dodatkowo są słodkie a ja wiecie z tych co słodkiego nie lubią Hehehe , Bobovita wydaje mi sie mniej słodka.
 
Ostatnia edycja:
No to żeby nie było ja też na gotowych kaszkach jadę, z tym że kupuję tylko te bez mleka i nie smakowe. Robię kaszę i wrzucam małej do niej świeże owoce i zjada aż miło :)
Zdecydowałam, że się nie poddam i dalej będę młodą testować na nabiał, bo jednorazowe obsranie się po jogurcie mnie nie wystraszy. I tak daję Emmie codziennie kanapkę z masłem i odpukać nic się nie dzieje, spróbowała od nas puree ziemniaczanego z dodatkiem mleka i też było w porządku. Dziś dostała trochę serka wiejskiego i zobaczymy.Pasowałoby mi strasznie, żeby nie była uczulona bo czasem zdarza się, że nie chce rano kaszki i fajnie by było jakby mogła jeść nabiał, bo niestety jajka jej nie smakują i to pod żadną postacią:no: Więc ciężko mi czasem coś wymyślić innego, żeby jej dać.

Z obiadami u nas różnie. Uwielbia próbować od nas z talerza różnych rzeczy więc coraz śmielej sobie poczynamy i jadła już nawet hinduskie curry i aż mlaskała i domagała się więcej pokazując i mówiąc "am am". Uwielbia łososia. Preferuje czerwone mięso. Ale potrafi być wybredna i do końca nigdy nie wiadomo co jej podejdzie. Na wszelki wypadek zawsze mam kilka sprawdzonych smakowo słoiczków.

A ostatnio hitem są u nas wafle, takie duże co można karmelem bądź kremami przekładać. Raz kupiłam bo akurat robiłam dla nas i daliśmy jej spróbować, oczywiście takiego suchego, i gdyby nie wydzielanie to chyba zjadła by całego:-)
 
Ja też daję czasami małej nasze jedzenie. Dzisiaj nie robiłam specjalnie dla niej obiadu tylko zjadła kopytka z sosem jogurtowo- koperkowym z gotowanym mięsem.
Moja na święta jadła takiego robionego wafla z masą z mlekiem w proszku.
 
Ja coraz więcej daje jej normalnego jedzenia,od kilku dni zupek nie blenduje,daję taką co młodemu,mięsko posiekam,makaron pokroje i jarzynki widelcem rozdrobnię.Dziś zjadła zupke kalafiorową i tołpygę pieczoną w folii.
 
Ja też już daję Julkowi kosztować nasze jedzenie. Ostatnio w restauracji meksykańskiej zrobił mi awanturę o zupę z kukurydzy, której mu nie chciałam dać, bo była pikantna i jak w końcu dałam mu troszkę na czubku łyżki żeby mu udowodnić że mu nie zasmakuje, to wbrew moim oczekiwaniom rozdarł się za nią jeszcze bardziej. Później próbowałam mu zrobić taką w domu, ale pomimo blendowania zostały mi łuski z kukurydzy. Macie jakiś sposób na to? No i jeszcze jak się ostatnio zagadaliśmy to dorwał się do naszych talerzy i spałaszował kilka frytek. Spać przez to w nocy ze stresu nie mogłam, ale na szczęście nic mu nie było. Ale kurcze, jak jemu to smakowało, z dzioba sobie nie dał wyciągnąć nawet małego kawałeczka.
 
reklama
Dziewczyny najważniejsze, że chcą jeść. Mamy na tyle duże i ROZSĄDNE dzieci, że same wiedzą co dobre. Ja owszem wprowadzam mu po kolei pewne rzeczy ale powiem Wam, że bardzo zluzowałam, kiedyś jadł pomidorówkę z ryżem na obiad, dziś dostał z dwa kęsy krokieta, wczoraj jadł chleb z dżemem malinowym, rosołek je razem z nami i odpukać nic mu nie było :D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry