_zuzanka
Fanka BB :)
Ja się przyłączam do dzielących się swoim obiadem. Szczególnie, że Młody słoiczkowemu jedzeniu mówi stanowcze nie. Je tylko to co rodzice, ewentualnie siostra. Dziś pałaszował "frytki" (takie z piekarnika, z odrobiną tłuszczu i przypraw, nawet posolić zapomniałam ;-)) i pieczone udka. Tylko marynatę miał inną. Na śniadanie je to co Oliwia (i to zwykle więcej niż ona) - czyli właśnie kaszkę (u mnie Holly albo jakaś w tym stylu), albo ryż/kaszę z owocami. Tylko z nabiałem się wstrzymuję, bo diabli wiedzą czy faktycznie go nie uczula (z testami poczekam aż się wygoi).


A może jak gotuję zupy na skrzydełkach z kurczaka to już tam jest wystarczająco tego potrzebnego tłuszczu?