reklama

Ryzyko zarażenia toksoplazmoza

Ja się tylko wypowiem jako kolejna osoba, która nie przeszła toxo i nie mam przeciwciał - sama nie ponawiałam badań, dopiero teraz z końcem 6 miesiąca mam to zbadać.

A tak to sobie jem co chcę, nie przejmuję się wcale. Mięso surowe w domu obrabiam do obiadu. Nie przeszkadza mi to. Zwyczajnie myję ręce, nie dotykam ust, owoce warzywa myłam zawsze i zazwyczaj też obieram (chyba, że to jakiś pomidor).
 
reklama
W pierwszej ciazy spinałam sie z tym tak strasznie bo na każdym kroku rozni ludzie (teściowa, lekarz starej daty itd.) mówili mi, że powinnam sie pozbyć kotów bo toxo. Za każdym razem mowilam, tłumaczyłam ze to praktycznie niemożliwe. ALE jakbym sie tak zaraziła przez owoc czy surowe mięso to Ci wszyscy ludzie obwinialiby mnie, bo nie pozbyłam sie kotów...
 
Ja się tylko wypowiem jako kolejna osoba, która nie przeszła toxo i nie mam przeciwciał - sama nie ponawiałam badań, dopiero teraz z końcem 6 miesiąca mam to zbadać.

A tak to sobie jem co chcę, nie przejmuję się wcale. Mięso surowe w domu obrabiam do obiadu. Nie przeszkadza mi to. Zwyczajnie myję ręce, nie dotykam ust, owoce warzywa myłam zawsze i zazwyczaj też obieram (chyba, że to jakiś pomidor).
Szczerze zazdroszczę zdrowego podejścia 🥹
 
Mialam tak samo... wiedziałam, że nie mam przeciwciał i tez powtarzałam wyniki co miesiąc l, a w międzyczasie myłam truskawki we wrzątku... dopiero jak urodziłam dziecko to zeszło ze mnie ciśnienie.
Ja też wiem, że mi przejdzie po porodzie.. ale do tego czasu chyba zwariuję.. już odliczam dni kiedy będę mogła zrobić badanie po tej sytuacji..
 
reklama
Ja miałam toxo w ciąży (dziecko zdrowe ) no ale żeby się zarazić to nie jest takie hop siup, serio.

Sprzątając kocią kuwetę, musiałabyś spożyć , sorry.
Mięso jedynie surowe zjeść. A jak się tak panicznie go aż to myje sobie owoce i warzywa. Chyba nie ma z tym problemu co?

Tu już jest głębszy problem u Ciebie. Może warto wybrać się do psychologa ? Bo zwariujesz na maxa w tej ciąży.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry