Na obchodzie zgłosiłam kwestię szyjki. Będą obserwować, ale skoro odchodziły mi wody plodowe to pani docent powiedziała, że nie ma opcji, żeby zakładać pessar. Podobno ta moja sytuacja nie jest taka oczywista. Niby test wykazał, że to wody płodowe ale pęknięcia pęcherza płodowego nie widać na USG, wód jest dużo, wyleciały raz i od tego czasu cisza. W związku z tym jest nadzieja, że wypuszcza mnie do domu. Może nawet jutro

zależy czy do tej pory wszystko nadal będzie ok, czy wody nie będą odpływać, czy nie będzie skurczów, bólu brzucha czy czegoś innego co ich zaniepokoi. Jutro mam mieć jeszcze robione USG, żeby skontrolować ta szyję i poziom wod i się wtedy okaże co robią, czy nadal obserwacja czy do domku. No i na razie nie ma wyników posiewów. Nie wiem czy do jutra będą. Ostatnio czekałam za wynikami tydzień a jutro będzie dopiero 3 doba od pobrania wymazów. Chyba, że tym będzie miał się zająć pozniej mój lekarz prowadzący.