fikusek1988
Mama Alanka:)
jak ja sobie poradzilam? skupilam sie na ciazy,pozniej na dziecku
a o bylym wcale nie msylalam
od pocztaku zakladalam ze dam rade bo twarda babka ze mnie
od pocztaku zakladalam ze dam rade bo twarda babka ze mnie
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.


Masz rację, że czas leczy rany. Ja już bardzo rzadko wracam myślami do czasów ciąży, nie chcę sobie tego przypominać, ważne, że wtedy przetrwałam ;-)Jak Filipek? U nas od września zaczęło się przedszkole, ale ledwo Kubul tam poszedł, to już kaszle i ma katar, a wcześniej nigdy nie chorował, no ale ważne, że mu się spodobało w przedszkolu i mówi, że jak wyzdrowieje, to znowu tam pójdzie, do kolegów ;-)Witajcie dziewczyny...
Rzadko tu jestem, ale zerkam i staram sie znalezc odpowiedz na nurtujace mnie problemy. Moze ktoras z was miala podobna sytuacje. Przypomne, mam corke 6 letnia z malzenstwa. Corka ma jakis tam kontakt z tata(tata w UK), no ma go. Teraz ma sie urodzic moj syn, a z dawca nie mam kontaktu, wiadomo dlaczego-nie bral sobie tego ciezaru, wycofal sie ze zwiazku, jestem sama.Od jakiegos czasu nie moge spac, nocami i dniam rozmyslam co powiem dzieciom, jak im wytlumacze,ze jeden tatus kocha,ale nie jestesmy razem, drugi nie kocha....To straszne. Czuje sie jakbym miala najgorsza sytuacje ze wszystkich! Nie moge sobie z tym poradzic. Nawet myslalam czy nie lepiej byloby oddac synka do pelnej rodziny, bo bedzie mial jeszcze gorzej niz corka, no i te tlumaczenia...Juz teraz znajomi szeptaja i wspolczuja moim dzieciom, a ja wokol widze tylko pelne rodziny, slysze o tatusiach czekajacych w domu i serce mi sie kraja. Naprawde nie umiem z tym zyc, ciagle placze, nie widze sensu w niczym, nawet nie umiem cieszyc sie tym dzieckiem, wrecz nie lubie tego brzucha, to okropne! Czasem mysle nawet o najgorszym....Moze lepiej byloby oddac corke bylemu mezowi i skonczyc ze soba, nie pozwolic dzieciom tak cierpiec. Moja milosc moze im nie wystarczyc. Ubolewam nad tym, ze beda w szkole moze wysmiewane, czy zle traktowane prz
ez rowiesnikow-wiadomo, dzieci sa czasem okrutne. Nie umiem patrzec na swoja sytuacje z litoscia, a razcej ejstem zla na siebie i nieawidze sie, i wydaje mi sie,ze inni nie potepia za to jaki los zgotowalam dzieciom....
HEJ JA BYLAM W TAKIEJ SAMEJ SYTUACJI)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) i wtedy wszystko wydawalo sie koszmarem nie konczace sie problemy od finan po inne ,dwoch exow na karku i wiesz co TO JA JESTEM TERAZ GORA Z DZIECMI I MAM NAJKOCHANSZE DZIECIACZKI NA SWIECIE
))
A JA SAMA JESTEM MAMA A ADHD HEHEHEHEHEHHEHEHHE teraz czekam na powrot do pracy wiec pracuje w wielu miejscach naraz kiedy dzieci w szkole i przedszkolu dorabiam dorywczo zeby miec pare groszy., jestem skarbnikiem w klasie corci udzielam sie wszedzie gdzie sie da i wiesz co NIE UKRYWAM ZE JESTEM SAMOTNA MAMA ,MIMO ZE MAM PARTNERA . JA WYCHOWUJE DZIECI SAMA .jezdze z dziecmi wszedzie ,niczego im nie brakuje a tez nie ma za duzo pieniedzy ,dobra organizacja to juz polowa sukcesu ,
i nie raz co slysze pani jest samotna matka ???? tak a co , ubieram sie w lumpkach za grosze jak mam na to pieniadze , dbam o siebie ,po wielu latach przestalam obgryzac paznokcie i co chwile mam inaczej pomalowane i zdziwienie a kiedy mam na to czas, a mam zawsze mam czas na lazienkowe spa,jezdze z dziecmi na rowerach ,od pazdziernika basen itp i mozna wszystko, i nie raz brak mi sil ,mialam juz cisnienie ale szybko nabieram sily na to zycie bo mam dla kogo i przede wszystkim dla siebie same .mam wielu znajomych czy to samotne matki czy pelne rodziny i nikomu to nie wadzi i uwierz mi ze samotne matki radza sobie lepiej i potrzeba czasu na to zeby sie nauczyc z tym zyc, ja sie pojawilam na forum ponad 3 lata temu, poznalam fajne mamuski, sa przyjaznie i naprawde fajne kontakty ,mozna tu liczyc na siebie i UWIERZ MOZNA ZYC NAPRAWDE
A nikomu nie musisz sie tlumaczyc ludzie gadaja i beda gadac kij im w oko naprawdea dzieciaczki potrzebuja usmiechnietej mamy na codzien i mimo ze kryzys pojawia sie nie raz mozna wszystko a dzieciom tylko prawde i nic wiecej, moja corcia wie jak jest i nigdy nie uslyszlala na temat swojego taty zlego slowa ode mnie ,tak samo jest z tata malego , to nic nie daje a mozna budowac relacje na poziomie i dalej zyc i wszystko sobie poukladac malymi kroczkami



. zaczal chodzic jakos niedlugo po skonczeniu roczku. i tez poczatkowo przyciagal wszytskie chorobska i roznie chetnie mnie nimi zarazal. bywalo, ze po 2 czy 3 tyg siedzielismy w domu, bo najpierw jego sieklo a potem mnie. ale z czasem sie uodpornil i teraz lapie tylko co ktoras zaraze. a tego niestety w takich dzieciowych skupidkach nie brakuje. co chwila na tablicy jest wypisana jakas panujaca epidemia. najczesciej oczywiscie grypa zoladkowa (tej pierwszej przywleczonej przez Filipa z przedszkola nie zapomne nigdy - lalo sie z niego strumieniami gora i dolem a ja nie wiedzialam jak mam to ogarnac zwlaszcza, ze czulam sie podobnie...)
