samasamotna na pewno jescze nieraz rusza Cie wspomnienia. ja nie jestem z ex od czerwca. jeszcze do konca sierpnia czasem sie widywalismy, bo zabieralam od niego rzeczy itp. potem on wyjechal do polski. wrocil na poczatek listopada, akurat jak urodzil sie Filipek. przez ten czas regukarnie slalam mu maile-relacje z wizyt u poloznej (tutaj sa zamiast ginekologa). z jego strony byla dlugo cisza. to byl czas, w ktorym przeszlam cala game uczuc i stanow. az doszlam do takiego, ze juz mi o nie brakowalo. a jedyne marzenie jego dotyczcae bylo takie, by tam zginal w tej polsce i juz nigdy nie wrocil. wiedzialam, ze mam na to male szanse. bo raz, ze wiedzialam, ze zarowno poslska rzeczywistosc jak i nowa znajomosc ostro go rozczaruja. a po drugie tu w szwecji mieszka jego mama - w sumie jedyna rodzina. jakos chyba pod koniec wrzesnia dostalam pierszego niesmialego maila od niego, ktory potwierdzil moje przypuszczenia. jakis czas pozniej byl kolejny mail juz odwazniejszy i niby z tesknota i skrucha. nie zareagowalam na zaden z nich. ale wiedzialam juz, ze wroci szybciutko i nie bedzie mi latwo. wrocil calkiem przypadkiem centralnie w narodziny Fiipka. jak tylko wyszlam do domu zjawil sie. rzucal jakies teksty sugerujace, ze to niby dla mnie, dla nas juz wrocil. patrzal na mnie jak kiedys... mowil do mnie jak kiedys... probowal mnie objac. na maxa wiezdzal mi na uczucia, wspomnienia. poczatkowo usilowal tak wszytsko rozegrac zebym to ja zaproponowala powrot. ale, ze sie nie doczekal sam zaczal cos mowic. potem coraz bardziej i bardziej. serce mi sie kroilo... bo przeciez bylam z nim ponad 3 lata, kochalam go... zaplanowalalismy razem dziecko. to dziecko bylo juz na swiecie. a w mojej mocy bylo polaczyc na nowo rodzine. nie zlamalam sie. tylko ja wiem jak czasem bylo mi trudno. godzunami wyobrazalam soebie jakby to bylo gdbym jednak dala mu szanse. ale tego nie zrobilam. i wiecie co? NIE ZALUJE!!!
Filipek ma zis ponad 7 m-cy a ex nie zrobil tak naprawde zadnych postepow. nie powiem, bo na ogol jest dla mnie mily i duzo mi pomaga. chetnie opiekuje sie synem. lazi ze mna po urzedach zalatwic to i owo.
ale nie zostawil. maksymalnie upokorzyl i ponizyl po rozstaniu. zrobil cale mnostwo okrutnych rzeczy.
i... dzis juz wiem, ze nie chce i nie moge byc z kims , kto potrafi bez wzruszenia patrzec na moje lzy... moze i banal. moze i zajezdza harlequinem. moze i... ale ja widze w tym sens.
chce po prostu znacznie wiecej od zycia

ale sie rozpisalam
