nie wydaje mi sie zeby byla to kwestia doboru tematow. i nie sadze, ze akurat bezsennej cos sie nagle znudzilo, bo urodzila kilka dni temu. moj Fifek ma prawie 9 m-cy wiec teoretycznie juz dawno nie dotycza mnie problemy samotnej w ciazy. a jednak nadal doskonale pamietam ten bezmiar bolu, gdy bylam w ciazy... pamietam jak odliczalam zycie na ulamki sekund... pamietam przeryczane cale dnie i noce... koszmarne sny... tesknote... strach... nieciec do zycia... nie sposob kiedykolwiek zapomniec taki koszmar... przeszlam przez wszelkie etapy przez jakie musi przejsc samotna mamusia. i z dniem porodu nie skonczyla sie ani moja samotnosc ani dylematy. ex jak istnial wczesniej tak istnieje nadal. a ja wkraczam w kolejne etapy.
i ciagle potrzebuje moc sie z kims podzielic tym, co czuje. milo jest tez moc komus pomoc. pokazac na swoim przykladzie, ze nawet najczarniejsza noc kiedys mija.
dziwnie to dzis jakos wyszlo. bo nie sadze by zamiarem bezsennej byl atak na kogokolwiek na forum. moze zdanie zformulowane bylo nieco zbyt wprost. ale nie doszukujmy sie w tym napasci... to forum kiedys wyciagnelo mnie ze stasznej dziury. i jest bardzo potrzebne nam wszytskim. moze postarajmy sie jakos wyposrodkowac swoje wymagania, potrzeby?
nie robmy z tego miejsca ringu.
jak widze wiele dziewczyn poczulo sie urazonych i ocenzurowanych.
nie odpuszczajmy tak latwo i nie obrazajmy sie na siebie.
ehh... saa nie wiem co jeszcze napisac...