Witajcie dziewczyny!
To niesamowite ale piszecie tak duzo, a ja czasu nie mam wogole. Szczegolnie ze ojciec mojego Mikolaja przylecial i jestem troche zajeta. Eh, opowiem wam wszystko ze szczegolami, ale nie teraz, gdyz jak zwykle czasu brak. Kiedy patrze na nich razem, to taki piekny widok, J. od razu zakochal sie w malym po uszy, ale on w koncu wyjedzie i zniknie, w koncu bedzie z nami 10 dni i wroci do Anglii, a my zostaniemy sami. Nie powiem, to boli. Boli tez to ze wszyscy dookola mu gratuluja (mam na mysli jego znajomych) a to w koncu ja odwalilam cala ciezka robote bedac w ciazy, nie bylo go przy mnie. A teraz jest, i jest super, ale zniknie, i bedzie taki dojazdowym tata, wiem ze mu tez bedzie ciezko, ale kurcze musze myslec o mnie i o malym. Nie wiem dziewczyny, gubie sie, chyba dopada mnie lekko depresyjny nastroj.
Milkada maly cudowny, zazdroszcze porodu, bardzo pozytywnie u ciebie przebiegal, ja niestety nie moge tego powiedziec o moim, ktory byl dla mnie traumatyczny, jako ze dostalam (takie jest moje zdanie) za duzo zzo i wogle nie czulam partych, tzn kazali przec a ja nie czulam takiej potrzeby, i dlatego trwalo to bardzo dlugo, ale nie bede opisywac by was nie przerazic.
Dziewczyny, wybaczcie mi ale ciezko jest nadrobic, a chce byc aktywna z wami, pomimo iz czasowo troche u mnie teraz kiepsko, czy ktoras moglaby mi i milkadzie przyblizyc troche?