Rany
Jaimis, mam tak samo!!! Też się uzależniłam od niego jak alkoholik, serio. Nawet moja terapeutka mówiła, że teraz przeżywam efekt odstawienny

że mam trochę tak jak kobieta, która doświadcza przemocy. Bije ją facet ale ona nie potrafi od niego odejśc. W moim przypadku jest tak, że on mnie krzywdził psychicznie a ja cały czas i tak do niego lgnęłam. Jeszcze w 6 mcu prosiłam go, żeby się zastanowił, przemyślał, że to nie musi tak wyglądac... Odpisał tylko, że nie widzi możliwości, żebyśmy byli razem

Fizycznie u mnie ok. Maleństwo też rozwija się dobrze dzięki bogu. Musiałam przeprowadzic się do mamy, bo sama nie dawałam sobie rady. Jeszcze mi się szyjka skracała i nie mogłam za bardzo się wysilac. To dla mnie trochę porażka, że wróciłam do domu, ale jakie miałam inne wyjście? żadnego. Samej strasznie ciężko jest. Szczególnie na początku jak musiałam zakupy dźwigac... Jak miałam mdłości albo padałam ze zmęczenia i nie miał kto obiadu nawet podac to zamawiałam z dostawą jakieś żarcie

ale przeżyłam
A co do pieniedzy to zobaczymy jaki chętny będzie do płacenia. Nie łudzę się, że jak zobaczy maluszka to zmięknie mu serce, bo on go po prostu nie posiada

obawiam się nawet najgorszego - że jak powiem mu że już mała jest na świecie to nie przyjedzie jej zobaczyc nawet. Że oleje. Nastawiam się na to, żeby nie przeżyc wielkiego rozczarowania.
Jaimis, a jak wyglądają Twoje relacje z ojcem dziecka? Jest już Ci tak całkiem obojętny?