Dziewczyny, myślę, że to wina psychiki najbardziej, bo czy poród sn czy cc odczuwamy ból (a moja Dzidzia nawet do kanału nie zeszła, więc nie miało się co poprzestawiać), zapewne działanie hormonów, poza tym jakby nie patrzeć mąż odchodzi na bok, przy dziecku, jesteśmy tak zaaferowane, zakochane we własnych dzidziach, że zapominamy o sobie. Ja np nie mogę wyluzować, bo może Mała się zaraz obudzi, bo może spadnie z łóżka, bo może coś jest nie tak i zamiast myśleć o przyjemności, moje myśli oscylują wokół Dzidzi. No zapewne dochodzi zmęczenie psychiczne i fizyczne. Teraz bardziej czujemy się matkami, niż kochankami.