reklama

sex w ciąży

Cześć:)
Ja mam taki problem, że nie mam ochoty na sex... Przed ciążą szaleliśmy a teraz mam jakiś opór... i niby pomyślę , czy przyśni mi się jakiś miły akcik (i robie się napalona) ale jak jestem z mężem to nie chce niczego robić... Mam wyrzuty sumienia, że zrobiłam się jakaś oziębła do niego... I choć zapewnia mnie, że mnie rozumie to w środku mnie męczy, że go nie zaspakajam... A ja jakoś naprawde nie mam ochoty:(:(:(:( W dodatku mam straszne humorki i mam wrażenie, że mnie w niczym nie rozumie...ahhh:(:(:(:(:(:( płakać się chce...
 
reklama
Razem z mężem kochamy się od początku ciąży(obecnie 3 miesiąć) i dalsza ochota na sex ciągle wzrasta. Wszystko zależy od organizmu. A jeżeli nie macie ochoty, to przecież normalne. Ale po 9 miesiącach znowu wszystko na pewno wróci do normy.

Mam taką nadzieję...:( Tylko, że ja nie potrafie nawet zrozumieć dlaczego tak się dzieje... Z jednej strony myśle o seksie mam na niego ochotę a z drugiej jak jestem z mężem w łóżku nie mam ochoty... Wierzę, że po ciąży wróci ta dzikość...
 
Mam taką nadzieję...:( Tylko, że ja nie potrafie nawet zrozumieć dlaczego tak się dzieje... Z jednej strony myśle o seksie mam na niego ochotę a z drugiej jak jestem z mężem w łóżku nie mam ochoty... Wierzę, że po ciąży wróci ta dzikość...

klaudix, mam dokladnie tak samo jak ty. na brak ochoty na seks nigdy nie narzekalam. Jak to sie mowi - moglam zawsze i wszedzie ;-) a odkad jestem w ciazy - mam ochote oczywiscie, ale nie moge sie przemoc. Nawet aura Walentynek nie pomogla. i tez mam nadzieje, ze w koncu mi przejdzie. Myslalam, ze moze jak zobacze dzidzie i sie upewnie, ze wszystko jest w porzadku to inaczej na to wszystko spojrze, ale nadal nic sie nie zmienia. TZ dzielnie czeka i wspiera :) chociaz sam mowi, ze dziwnie by sie czul wiedzac, ze Maluszek jest "tuz obok" :-)
 
Andrewa88, już mi troszkę lżej, że nie jestem z tym męczącym prolemem sama...:)

kochana jesteśmy od tego by się wspierać nawzajem :* będzie dobrze...chociaż ostatnio u mnie troche lepiej ale teaz pojawił się inny problem zrobiłam się generalnie mniej czuła...jednak gdy męża nie ma cały czas o nim myślę i chce żeby był koło mnie a jak już jest to mnie denerwuje cokolwiek by nie powiedział czy zrobił...mam jakieś rozdwojenie jaźni:eek:
 
Czesc dziewczyny!
dolaczam sie do grupy he he,u mnie tez nie jest tak jak dawniej,maz zapewnia mnie ze nic sie nie zmienilo (odkad jestesmy w ciazy) i on jest zadowolony,choc ja widze ze jest w stosunku do mnie teraz duzo bardziej delikatny...a ja...mysle ze nie czerpie teraz tyle przyjemnosci ze zblizen co wczesniej:-( caly czas mam w glowie: czy on napewno jest zadowolony, czy nie zrobimy krzywdy dzidzi,i czy z ciaza wszystko ok:sorry:
Ale ciesze sie ze nie ja jedna mam takie rozterki.
Pozdrawiam cieplutko wszystkie przyszle przejete mamy:happy:
 
kochana jesteśmy od tego by się wspierać nawzajem :* będzie dobrze...chociaż ostatnio u mnie troche lepiej ale teaz pojawił się inny problem zrobiłam się generalnie mniej czuła...jednak gdy męża nie ma cały czas o nim myślę i chce żeby był koło mnie a jak już jest to mnie denerwuje cokolwiek by nie powiedział czy zrobił...mam jakieś rozdwojenie jaźni:eek:


Kochana opowiadasz tak jak byś opisywała moją historię...:P
U mnie jest dosłownie identycznie... I tak jest, że kiedy jestem w domu sama a K jest w pracy, myślę o nim, o tym, że chciałabym się do niego przytulic, a jak tylko jest w domu to denerwuje mnie to co mowi, jak się zachowuje, mam ochote na niego pokrzyczec, że znowu mnie nie rozumie... Choc nie jest tak codziennie, to 3/4 czasu jednak mnie denerwuje:P:P

josia , kati2704 jak widzicie nie jesteście same, także nie martwcie się:) Wydaje mi się, że jakiś stach o dzidzie (pomimo, że wiemy , że nic mu nie zrobimy, i wrecz "sex dla bobaska" jest przyjemny- kołysze się) istnieje w naszej nieświadomości co doprowadza do tego, że nie mamy ochoty na zbliżenia bo nieświadomie boimy się o nie...
I nie ukrywajmy sex w ciąży jest zupełie inny niż normalnie...
 
reklama
klaudix dzieki za wsparcie;-)
andrewa88 co do bliskosci to u mnie nie ma tragedii, bo maz pracuje na wyjezdzie i widzimy sie tylko w weekendy,to tez staramy sie dobrze wykorzystac ten czas razem ale mimo to tez miewam chwile ze mnie wkurza na maxa i to o byle co,nie wiem czy to jest brak czulosci,i nie chce sie denerwowac,bo przeciez tak malo sie widujemy,ale sa momenty ze mnie roznosi...i to jest silniejsze ode mnie.
Na pocieszenie wszyscy mowia ze to sa humory w ciazy i ze potem mi przejdzie.
Mam taka nadzieje i tego zycze nam wszystkim:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry