Jetsem dopiero, bo zap*** mam straszny, traz przed świętami żadna babcia nie ma czasu a ja mam akurat masę roboty..
Ola: "Naur wiesz co?tak sobie mysle jak ty to robisz: Julka, praca, i ciaza.Ja sama jestem , nie pracuje w domku siedze a czasami tak mi ciezko , slabo , nerwy, czasami spanie zlapie, glowa boli, i inne takie tam, podziwiam cie.Choc czasami mysle ze moze to jakas sila w kobiete wchodzi ktora sprawia ze czuje sie silniejsza?"
Ja poprostu lubię działać i nie wytrzymałabym w domu bez pracy tyle, a tak mam kontakt z zawodem, nic nie tracę a jestem w domu z Julką (pracowałam 2m-ce ale rzuciłam to w cholerę, bo Julki prawie nie widywałam)
A poza tym, to chyba tak właśnie jest, że jak się ma takie obowiązki to nie ma że nie wstanę dzisiaj czy coś tam, bo mi się nie chce, bo przecież kto mi się Julią zajmie? Można się przyzwyczaić. Tylko czasem jest ciężko.
Kira bo to wieszanie i mycie naciąga więzadła i mięśnie i brzucho tego nie lubi, tak jak dźwigania. Jak moja mam miała zagrożoną ciążę to lekarz zabronił jej samodzielnie głowę myć, żeby rąk długo do góry nie trzymała.
A na Święta upiekę 2 mazurki i tyle, bo najpierw u moich a w poniedziałek u Maćka rodziców świętujemy. Za to kwiatów sadzę co niemiara, jak wariatka!!